Niektórzy zarzucają nam, że na Fanie coś mało optymizmu.
Jak ktoś chce sobie poprawić nastrój, podbudować własne ego, dowiedzieć się, że jest najlepszy na świecie, lub podnieść swoje morale, to musi zaglądać na inne strony. Tu nie mamy w zwyczaju medialnie przerabiać katastrof w zwycięstwa, udawać że jest wspaniale gdy tak nie jest.
Nasz slogan reklamowy „tak ostro, że boli” nie wziął się znikąd.
To jest napad
Jeśli jednym z trzech napastników jadących na przedsezonowy obóz jest Sebastian Berger, który w meczu sparingowym ze Słowakami w ciągu jednej minuty dał się dwukrotnie złapać na spalonym, a na wypożyczeniach nie grał w ogóle – to mamy problem.
Jeśli drugim z trzech napastników jest Hiszpan o nazwisku podejrzanie podobnym do „Despasito”, który w zeszłym sezonie grając w barwach dwóch klubów w 22 pojedynkach zdobył aż trzy bramki, to mamy problem.
Jeśli trzecim napastnikiem jest Daniel Szczepan, który w poważnej piłce jeszcze nie zaliczył trafienia, to mamy problem.
Owszem, można liczyć na to, że któryś z napadziorów okaże się nieodkrytym diamentem, i że to właśnie teraz, w Śląsku „odpali”, ale tych tak bardzo wierzących w owe szczęście zapraszamy do kasyna. Niech tę wiarę w szczęście zweryfikują.
Nie da się zawojować piłkarskiego świata nie strzelając bramek.
Nie da się strzelać bramek, jeśli nie ma się napastników.
Nie da się nie mając kadr osiągnąć celów innych, niż minimalne.
Trzymając kciuki za drużynę trudno się oprzeć wrażeniu, że Śląsk kroczy ku spadkowi.
Roman Zieliński, KP, fot. naszawielkopolska.pl
Zajrzyj na sklepkibol.pl
</section>