Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

O dramacie

 Piłkarze, a w zasadzie wkłady do koszulek Śląska odwaliły numer dziesięciolecia. Przed 30 kolejką rachunek prawdopodobieństwa dawał WKS-owi aż 75% szans na to, że zajmie przynajmniej 12 pozycję, dającą w dodatkowej serii spotkań przywilej 4 występów na własnym stadionie.
Niestety, nasze orły pokazały, że rachunek prawdopodobieństwa to jedno, a życie potrafi być przewrotne i nieprzewidywalne. Jest pozycja 13.
Stało się już normą, że w systemie w którym gra się 37 pojedynków, do drugiej tury rozgrywek Śląsk wchodzi w ósemce gorszych. Ale dopiero raz się zdarzyło, byśmy musieli grać z pozycji gorszych wśród tych gorszych. No to mamy ten kolejny raz.
Dlaczego?
Wszyscy chyba zadają sobie pytanie jak to się dzieje, że Śląsk jest w tym miejscu, w którym się znajduje. I wiele osób ma własną opinię co do przyczyn takiego stanu rzeczy. Ale niemal wszyscy są zgodni co do jednego. Bez właściciela, który miałby interes w prowadzeniu klubu, żadnych szans na zmianę nie ma i nie będzie.
Jest jedno ciekawe pytanie, które dręczy. Jak to się dzieje, że część zawodników przychodząc do Śląska pokazuje, że potrafi grać w piłkę, ale już po paru – parunastu meczach ta umiejętność nagle jakby zanikała? Co takiego jest w naszym klubie, co pozwala na takie właśnie obniżenie umiejętności?
Powraca też pytanie co dała nam zmiana trenera. Za Pawłowskiego graliśmy ładnie, ale nie zdobywaliśmy punktów. Teraz gramy padakę, a punktów też nie zdobywamy za dużo. Tyle, że u siebie czasem się udaje i to jest może ta wartość dodana.
Na Fanie zawsze obśmiewaliśmy zagraniczne transfery. Zwłaszcza te ciemnolice i obce kulturowo. No to mamy odwrót od Alladyna, z którym kontrakt ma nie być przedłużany, oraz bezproduktywnego Bambę. No, ale to nie oni są głównymi winowajcami zaistniałej sytuacji.
Perspektywy
Patrząc na Śląsk na co można liczyć w dalszej i bliższej perspektywie?
Najpierw ta dalsza. Są tacy, którzy twierdzą, że może warto spaść. W domyśle – by się odbudować. Niestety, to pobożne życzenia. Spadek oznacza urwanie jednego z podstawowych źródeł utrzymania, kasy z telewizji. To będzie oznaczało, że nie zostanie nic do uzdrawiania, wszystko będzie trzeba budować od początku. W naszym przypadku możemy zacząć kroczyć drogą Ruchu Chorzów, który obecnie jest blisko kolejnego, trzeciego rok w rok spadku.
Patrząc na szanse, aby jednak pozostać w lidze – nie jest dobrze. Nie dość, że gra naszych orłów jest fatalna, to dodatkowo terminarz jest tragiczny. Pierwszy mecz w Kielcach. Korona w zasadzie już się utrzymała, ale dla świętego spokoju potrzebuje jeszcze ze dwóch punktów. Najlepiej je sobie załatwić od razu…
Później Śląsk ma mecz u siebie (ponowna gościna Górnika Zabrze) i następnie dwa wyjazdy. Do Wisły Kraków z niezaspokojonymi ambicjami, a następnie do Sosnowca, gdzie jeszcze być może Zagłębie będzie grało o utrzymanie.
Te cztery spotkania, w tym trzy na obcych stadionach mogą okazać się kluczowe. Przy ewentualnych niepowodzeniach liczenie na dobrą końcówkę w spotkaniach z najbardziej zainteresowanymi może okazać się bardzo złudne.
Na łamach Fana lansujemy pewną teorię. Według niepotwierdzonych źródeł działacze PZPN od półtora roku dobijają się do firmy Orlen o sponsoring. Jakoś trudno uwierzyć, że argumentem w rozmowach może być spuszczenie Wisły Płock do niższej klasy rozgrywkowej. Zatem szukanie ewentualnych spadkowiczów to wyliczanka między Zagłębiem Sosnowiec, Arką Gdynia, Górnikiem Zabrze, Miedzią Legnica i niestety Śląskiem. O ile Zagłębie startuje z niemal straconej pozycji (brak stadionu, niskie frekwencje i przede wszystkim za mała liczba punktów), to drugiego spadkowicza wyłoni selekcja negatywna spośród pozostałego kwatrtetu. Śląsk w tej wyliczance ma naprawdę mało atutów.
Roman Zieliński, AP, fot. NI-FO SO Kibice Górnika Zabrze 13 kwietnia 2019 przybyli do Wrocławia w 595 osób. Ciekawe w ilu przyjadą na ten sam stadion raptem 12 dni później, bowiem następne spotkanie Śląsk – Górnik wyznaczone zostało na 25 kwietnia.

Ceneo
							</section>