Ostatnia kolejka ligowa roku 2019 bardzo mocno odarła nas ze złudzeń co do tego, o jakie cele Śląsk będzie walczył. Oczywiście optymiści liczą punkty jakie zespół traci do lidera klasyfikacji, ale styl porażki z Cracovią każe bardziej myśleć nad koniecznością zdobycia 42 oczek, co w praktyce daje zapewnienie gry w pierwszej ósemce.
Ostatnia, zimowa seria spotkań ekstraklasy przypomina słynne kolejki cudów sprzed kilkudziesięciu lat. Cała góra tabeli potraciła punkty. Cała. Oprócz Cracovii, która grała za Śląskiem. Łomot dostały: Legia, Pogoń, Piast, Lechia i Jagiellonia. Tylko remis wywalczyła grając u siebie z Arką poznańska Amika.
I tu dotykamy bolesnego podsumowania, w 20 serii spotkań wszyscy zagrali pod Śląsk. Wszyscy, opróćz samego Śląska.
Przegrać można zawsze. Różne są porażek powody. Brak szczęścia, mecz życia bramkarza rywali, seria minimalnych saplonych, czasem nawet kępka trawy. Ale Śląsk w Krakowie przegrał, bo był w tym pojedynku o klasę gorszy. Statystyki potrafią przekłąmać wiele rzeczy, ale jak się nie oddaje celnych strzałów na bramkę, to trudno liczyć na cokolwiek.
Szkoda tego meczu w Krakowie, nie tylko dlatego, że punkty zostały na miejscu. Szkoda, gdyż zburzył on nasze wyobrażenie o drużynie, jako o fajnej ekipie potrafiącej od pierwszych minut spotkania przydusić rywala na jego własnym polu karnym, wychodzącej z szybkimi kontrami, grającej z pełnym zaangażowaniem.
Oby ten mecz był bardziej wypadkiem przy pracy, niż wytyczał nowy trend w grze Śląska. Na odpowiedź musimy poczekać do piątku 7 lutego, gdy do Wrocławia na mecz inaugurujący wiosnę przyjedzie Lechia Gdańsk.
Andrzej P, fot.
https://sklepkibol.pl/pl/p/koszulka-Slask-Lechia-zielona/157
Zajrzyj na sklepkibol.pl
</section>