Ciekawe, ponoć wizytę Andrzeja klęczącego Dudy w Waszyngtonie bardzo pozytywnie oceniano w TVN. No cóż, amerykański właściciel TVN pilnuje amerykańskiego interesu. A wizyta Dudy w USA to jeden wielki amerykański geszeft. Dlatego po podpisaniu papierów prezydent USA Donald Trump serdecznie klepał po plecach klienta, któremu wcisnął co się tylko dało. W nagrodę nawet nazwał Dudę i Polaków „przyjaciółmi”. To jedne z najdroższych pochlebstw w historii Polski.
Najważniejsze punkty amerykańsko-polskiego porozumienia to:
Polska będzie gościć 2 000 amerykańskich żołnierzy, za co będziemy płacić 2 miliardy dolarów rocznie.
Polska za 17 miliardów dolarów zakupi 32 myśliwce F-35
Polska będzie odbiorcą amerykańskiego gazu. Oj nie za darmo, nie…
Co w zamian?
„Obietnice zniesienia wiz”, czyli gruszki na wierzbie i wielka łaska oraz wsparcie przy budowie elektrowni atomowej. Zatem transfer technologii, za który i tak zapłacimy my.
Najpierw żołnierze. 2 000 wojaków to mniej więcej 1/5 dywizji. Dla porównania – w 1941 roku na Rusków ruszyło 220 dywizji. To już teraz znana jest skala przedsięwzięcia. Teraz koszty.
2 miliardy dolców rocznie na 2 000 żołnierzy to, bagatela 84 tysiące dolców za jednego żołnierza miesięcznie. Lekko licząc 250 tysięcy złotych. Ćwierć miliona miesięcznie na głowę. Za takie pieniądze to jesteśmy w stanie uzbroić, wyszkolić i utrzymać własnych żołnierzy. Swój żołnierz, nawet na wojskowej emeryturze, jest pod ręką i można go zmobilizować. Amerykanin w Polsce narobi chlewu, dostanie za to kasę od Polski, a po zakończeniu kontraktu wyjedzie do swojego murzynowa. I tyle będzie z niego pożytku.
Czy cena za F-35 jest adekwatna, to niech oceniają fachowcy. Natomiast czy w cenie jest serwis sprzętu oraz wyszkolenie pilotów – tego jakoś się nie dopatrzyliśmy. Koszt godziny lotu tego myśliwca to 40 tysięcy USD.
Gaz. Duda podpisał kontrakt, na mocy którego będziemy sprowadzać gaz z USA. Po internecie hula informacja, że będzie on dwa razy droższy niż gaz importowany z Rosji.
Dość niepokojąco brzmi stwierdzenie „Polska planuje również zapewnić dodatkowe wsparcie siłom zbrojnym USA, wykraczające poza obowiązujący w NATO standard wsparcia przez państwo-gospodarza”. To chyba oznacza, że na własny koszt będziemy wysyłać polskich żołnierzy gdzieś do Syrii i wszędzie tam, gdzie będzie zagrożony amerykański interes…
Czyli będziemy płacić, płacić i jeszcze raz płacić, a w zamian dostaliśmy mglistą zapowiedź gwarancji bezpieczeństwa i odpłatną pomoc przy budowie elektrowni atomowej.
Nie usłyszeliśmy, by Duda choć zająknął się o amerykańskiej ustawie 447, no ale skoro sam naczelnik mówił, że to świstek papieru, to co będziemy omawiać z jakimś gościem ze śmieszną grzywką.
Taką, służalczą polityką, w której wszystko jest opłacane z kieszeni polskiego podatnika, PiS wstaje z kolan.
Tak jest, bezpieczeństwo kosztuje. Tak, Amerykanie nie chcąc dopuścić do współpracy gospodarczej Niemiec z Rosją mają interes, by instalować się w Polsce tak militarnie jak i gospodarczo, mają wspólne cele z Polską. Ale jakoś trudno się oprzeć wrażeniu, że jesteśmy za własne pieniądze robieni w balona.
RZ, degrelle,
Najfajniejszym momentem amerykańskiej wizyty prezydenta z Polski była jego wypowiedź dotycząca sędziów i sądownictwa w Polsce. Krytykując sędziów zapomniał chyba, że sam zawetował ustawę reformującą sądownictwo.
</section>