Presja ma sens. Po atakach narodowców na ustawę 447 i roszczenia żydowskie, nagle obudził się sam Naczelnik i wypowiedział swoje „kategoryczne nie” dla żydowskich żądań. Ile warte są deklaracje Naczelnika, zwłaszcza tam, gdzie w grę wchodzą stosunki międzynarodowe, widać gołym okiem. Zwłaszcza przy owej ustawie o zwalczaniu antypolonizmu. Po pierdach z Tel Awiwu podkulił ogon tak on sam, jak i całe jego otoczenie.
Przykładów jest więcej. Leki refundowane, kwestia Ubera czy dobranie się do antypolonizmu TVN-u – wystarczyło gniewne mruknięcie ambasador USA Mossbacher, by „nie było tematu”.
Ciekawe, dlaczego Jaruś o tym w ogóle wspomniał, bo mam podejrzenie graniczące z pewnością, że doznał bólu zadka gdy zobaczył jaki jest odbiór społeczeństwa wobec knować rządu PiS z żydami.
W zasadzie to co Kaczyński powiedział dokładnie pasuje do narracji Michalkiewicza, który wychwycił utajniane (nie w sensie formalnym, bo nie są to rozmowy oznaczone taką klauzulą, lecz jakoś nikt ich publicznie nie komentował, dopóki nie wyciekły) rozmowy między polskim a amerykańskim rządem o terminach realizacji roszczeń i wprowadzaniu zmian w polskim ustawodawstwie.
Gdyby nie naciski oddolne w kwestii owych bezzasadnych roszczeń, to Kaczyński słówkiem by się nie odezwał. Mam też kolejne podejrzenie, również graniczące z pewnością, że to przemówienie jest desperackim sposobem na zatkanie dziur w statku, który zaczął nabierać wody. I po wyborach, ale tych październikowych, jak się Kaczyńskiemu przypomni nagranie z tej wypowiedzi usłyszymy kolejne „no przecież mówiłem, że byśmy nic nie oddali, ale nie dostaliśmy dostatecznego wsparcia od wyborców, zatem się nie da, ale gdybyśmy mieli tylko 75% procent poparcia, to zobaczylibyście jak potrafilibyśmy rządzić”.
Plwam na zapowiedzi Kaczyńskiego, bo zreflektowałem się w jego strategii. Obieca wszystko, da tylko to co uda się wyrwać od nas, Polaków, od innych niczego nie wyrwie, bo jest słaby i nieskuteczny. A na koniec zawsze znajdzie wytłumaczenie dla swoich słabości i będzie wciskał kit ślepo w niego zapatrzonym.
Jak Kaczyński chce przekonać takich jak ja, to musi wykonać jedną, prostą czynność. Wystarczy, że wprowadzi w życie projekt ustawy zaproponowany przez Michalkiewicza. Dla rządu, który ustawę potrafi wprowadzić w życie w ciągu 24 godzin, posiadającego większość parlamentarną w obu izbach oraz prezydenta to pikuś.
Zrobi to?
Wszyscy dobrze wiemy, że nie.
I tu mamy dowód na prawdziwe intencje politycznego cwaniaczka dążącego do realizacji programu Polin.
23 maja w przedbiegu do najważniejszych wyborów, czyli wybory do Europarlamentu. Kaczyński namawia do glosowania na listę 447. O pardon, coś dodało dwie cyferki.
Ja wybieram listę numer 1. Żeby sobie nie pluć w twarz, gdy za przyzwoleniem PiS-u będą ograbiać nas żydzi.
Roman Zieliński, fot. Wiadomosci dziennik – i wszystko jasne.
</section>