No i Śląsk na szczycie ligowej tabeli po zwycięstwie w Gliwicach z Piastem 3-0. Zwycięstwo tym cenniejsze, że w Gliwicach Śląsk po raz kolejny grał przeciwko rywalom oraz przeciwko sędziemu.
„Mam pewne typu u „buka” jeżeli chodzi i żółte kartki dla zawodników Śląska – Płacheta, Chrapek i Mączyński. Cała trójka jest zagrożona ewentualną absencją za kartki w następnym meczu, a następny mecz jest z Legią. Mecz z Piastem sędziuje Raczkowski z Warszawy”. Napisał w komentarzu przed meczem nasz Czytelnik ŁukiKuki. Wiele się nie pomylił. O ile kartka Mączyńskiego była ewidentna, to Chrapkowi pokazał, bo chciał.
Chwała Śląskowi, gdyż wygrał mecz, którego wygrać nie miał prawa. W I połowie tylko cud sprawił, że Śląsk nie przegrywał. I to wysoko. Dwa razy piłkę wyciągał z linii bramkowej Golla, raz uratowała nas poprzeczka (i to po strzale, który strzelający nie miał prawa nie trafić do bramki), a raz Putnocky obronił w swoim stylu – nikt nie wie jak to zrobił.
Po przerwie – pierwszy rzut rożny i gdyby nie interwencja komentatorów TV, to by nie było żadnego VAR-u, ale gdy już do niego doszło, to nie dało się zignorować ręki w polu karnym. A gdy Piast się rzucił na naszych szczęściarzy, to ichni bramkarz sprezentował drugiego gola i mecz się w zasadzie skończył. Piast przestał wierzyć, że nawet w 12 na 11 uda się cokolwiek wywalczyć.
Śląsk tak naprawdę grał do 15 minuty i od drugiego gola. To, co pomiędzy – dramat, tragedia, katastrofa, ale z niesamowitym fartem.
Przyglądaliśmy się, jak zwykle zresztą, naszemu hiper super strzelcowi. I o dziwo, Exposito zagrał całkiem przyzwoite zawody. Mało tego, w 31 minucie jednocześnie ośmieszył obrońcę i udowodnił, że sędzia jest zwykłym gnojkiem od fryzjera. Co potwierdził w niemal identycznej sytuacji w minucie 47, ale wówczas przewrócił się Exposito, lecz gwizdek „arbitra” milczał. Tak się zastanawiamy, co jest powodem nagłej odmiany w postawie Hiszpana. Być może wpłynęły na niego informacje o możliwości sprzedaży.
Były prezes Śląska, obecnie Piasta, pryszczaty kapuś Paweł Żelem, zasłynął oszczędnościami. W Gliwicach najwidoczniej też oszczędza na wszystkim (poza swoją pensją), co było doskonale widoczne na torfowisku. Zwanym murawą.
Na meczu nie odnotowano bytności fanów Śląska. To przedostatni mecz z zakazem wyjazdowym po występie w Łodzi na Widzewie. Jedynie KKN był obecny w 26 osób z 2 flagami.
Śląsk wygrał piąty mecz z rzędu. I fajnie.
RZ, F-M, AP, KP, BK, fot. NI-FO
Zajrzyj na sklepkibol.pl
</section>