Na meczu na który można było wejść po układzie, ale nikt nie był zainteresowany i pojechali tylko KKN-owcy, dużo się nabiegali piłkarze Śląska. Bardzo wysokie krycie i w efekcie kolejny gol – kuriozum. Piękna bramka kapitana ŁKS-u dla Śląska dała WKS-owi dość szybkie prowadzenie.
W 37 minucie wszyscy miłośnicy talentu naszego super – hiper napadziora Despacito zaczęli szukać usprawiedliwienia dla faktu, że z odległości 7 metrów nasz geniusz nie atakowany przez nikogo nie potrafi ł skierować piłki do 7 metrowej bramki. Geniusz strzelecki mógł chyba załatwić już definitywnie sprawę ostatecznego rezultatu tego spotkania, a tak trzeba było się męczyć w II połowie. I przeżyć nerwową końcówkę spotkania, podczas której przepychali się piłkarze.
Skończyło się jednak szczęśliwie i dzięki temu… Śląsk wyskoczył na pozycję lidera ekstraklasy. Być może tylko na kilka godzin, utrzymanie tej pozycji po kolejce jest nierealne, lecz fajnie jest być po 15 meczu na czele stawki choć na chwilę.
A wracając do braku napastnika… Doskonałymi napastnikami Śląska są ostatnio obrońcy i bramkarze rywali.
red
Zajrzyj na sklepkibol.pl
</section>