Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Kto liderem jest?

 Wreszcie ktoś to wyartykułował, że ambicją Śląska powinny być najwyższe cele. Ale to tylko kibice na meczu wywiesili transparenty, w zasadzie takie nawoływania do gry w pucharach można olać.
Jeśli ktoś się łudził co do możliwości realizacji hasła z transparentu o „stawianiu sprawy jasno”, to po pierwszej połowie dostawał szału.
Wygrany 2-1 mecz z Piastem obejrzało grupka 104 fanów z Gliwic (fotka niżej). Jednak byli (ostatnio nie bywali) i parę razy coś tam krzyknęli, oraz fakt posiadania przez nich jednej flagi – to wszystko, co można o nich napisać.
Po stronie gospodarzy pierwszy mecz i pierwsza oprawa. Wspomniane hasło, flagowisko i piro. Na dodatek „Szkocja” na kilkanaście minut przed końcem spotkania, jeszcze przy rezultacie 0-1.
Sportowo mecz do 80 minuty bez wyrazu. Na plus – kolejny raz bramkarz Putnocky udowodnił, że ma szczęście. Bo kleju w rękawiczkach to nie ma. O dziwo na plus trzeba uznać te parę minut występu hiszpańskiego napastnika. Gol napadziora – to trzeba zapisać w historii ostatnich występów.
Płacheta – jeździec bez głowy. O tym, że to samo jest z Bambo można pisać do śmierci. Jedno skuteczne zagranie w 72 minucie – to niech będzie jego najkrótszą oceną. Broź to tragedia jakaś. Gdyby nie sytuacja z karnym, która ostatecznie dała Śląskowi zwycięstwo, to bardziej przysłużył się rywalowi niż Śląskowi. Kolejny as – Mączyński – najlepiej wykonywane są rzuty wolne, gdy to nie on jest ich egzekutorem.
Cieszmy się z fantastycznego początku sezonu. Tak, Piast grał po raz szósty, gdy my tylko drugi. Ale umiejętność odwracania losów meczu oraz wykorzystywania nadarzających się okazji to duża umiejętność, a ta sztuka Śląskowi udała się na tyle, że został liderem ekstraklasy.
RZ, AP, BZ, BK, KP, GK, fot SOfb

Ceneo
							</section>