Tadeusz Mazowiecki jest śmieszną i żenującą postacią, która w historii Polski zapisała się głównie tym, że się obsrała za strachu przed komunistami. Jako pierwszy, niekomunistyczny premier, zamiast zacząć swoje rządy od pozbycia się wszystkich czerwonych, przyczynił się do utrwalenia postsowieckich układów w polskim rządzie oraz polskiej gospodarce.
W „nagrodę” za swoje dokonania, jego portret został spalony podczas demonstracji jaka miała miejsce 13 grudnia ubiegłego roku przez Jacka Międlara i niżej podpisanego.
Oczywiście lewactwo zawyło i w imieniu nieżyjącego już, osadzonego przez agenturę na stanowisku premiera w 1989 roku Mazowieckiego zgłosiło fakt spalenia portretu jako występek godny nałożenia kary na palących.
Spalacze odbyli już pogawędki na komisariatach policji, czekamy na dalsze czynności, jakie będą miały miejsce w tej sprawie. Czekamy ze stoickim spokojem.
Roman Zieliński, fot. DK – tna zdjęciu marsz ku czci pomordowanych w stanie wojennym z 13 grudnia ubiegłego roku. Portret Mazowieckiego spłonął 30 minut później, na zakończeniu marszu.
</section>