Zabawę mam. Zacząłem się spierać z bezwarunkowymi wyznawcami PiS-u. Takimi dla których istnieje tylko PiS, a wszystko co nie z PiS-em to „ruskie trolle”, „wywrotowcy”, „idioci nie rozumiejący o co tak naprawdę chodzi”, „nienawistnicy” czy „miłośnicy PO”.
Dla jasności. Widzę dobry dorobek PiS, ale głównie na jednej płaszczyźnie – odsuwaniu PO od żłoba. Niestety w innych obszarach, nawet jeśli są jakieś osiągnięcia, to obwarowane obostrzeniami i w niemal każdej dziedzinie następuje wyraźne cofanie się.
Są jednak ludzie zapatrzeni w PiS do tego stopnia, że żadne argumenty nie docierają. Kompletnie. Wytłumaczą wszystko. Brak repolonizacji mediów? Nie stłumiony dopływ szerokiego strumienia pieniędzy do lewackich projektów? Brak barier dla panoszenia się pedryli w przestrzeni publicznej? Brak własnej polityki zagranicznej? Brak ostatecznego rozliczenia deprawacyjnych rządów PO? Nieprawidłowości we wprowadzaniu programu 500+, polegające na podczepieniu się pod program zwiększenia populacji Polaków jakichś Ukraińców, Kazachów czy Cyganów?
Na wszystko znajda odpowiedź. Nigdy merytoryczną. A jak brakuje argumentów (gdzieś na wysokości trzeciego pytania), zaczynają się bluzgi i inwektywy.
Ale właśnie zdarzyło się coś, co części najzagorzalszych PiS-obrońców jednak dało do myślenia.
Tematem, w którym czują się najmniej pewnie najzagorzalsi wyznawcy PiS, jest kwestia żydowskich roszczeń majątkowych wobec Polski. Oczywiście najwierniejsi z wiernych nie widzą problemu „wszakże wszystko jest załatwione”. I zabawne „co nas jakaś ustawa 447 just może obchodzić, skoro to jest ustawa Kongresu USA i Polski to nie dotyczy”, który to argument miał być ostatecznym.
No to teraz miłośnicy PiS, którzy z racji zapatrzenia ekipy Kaczyńskiego w Amerykanów, jednocześnie muszą być miłośnikami USA, mają zagwozdkę.
Otóż Stany Zjednoczone podpisem dekretu przez Trumpa łaskawie zezwoliły Izraelowi na aneksję Wzgórz Golan.
Co ma USA do Wzgórz Golan? Dokładnie tyle samo, co do realizacji ustawy 447 w Polsce.
Niektórzy z najzagorzalszych wyznawców PiS mają teraz niezłą zagwozdkę. A część z nich dostała właśnie intelektualnego kopa.
Bo te żydowskie roszczenia nie dość, że wielkie, to jeszcze rosną w zawrotnym tempie. Jeszcze 3 lata temu chcieli 65 miliardów dolarów. Teraz stawka wzrosłą do 300 milardów dolarów, które żydzi sobie od nas życzą.
Roman Zieliński, fot. fishki, angora
</section>