Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Granica geniuszu

 Dla lepszego zobrazowania o czym będzie mowa poniżej, trzeba popatrzeć najpierw na mapę polityczną Europy z roku 1938. No, można z 31 sierpnia 1939.
Nasz wielki geniusz wpadł na pomysł co zrobić, by go polskie społeczeństwo pokochało. Znalazł numer stary jak ludzka cywilizacja. Obiecał złotego cielca.
Kto by nie chciał bogactw wielkich? Błyskotek, złota, góry pieniędzy? Wielu zaświecą się oczy na taką ewentualność. A gdy jeszcze te wszystkie dobra można otrzymać bez konieczności udania się na wyprawę wojenną? Tylko głupi nie weźmie, gdy drzwi skarbca otwierają na oścież.
A wódz wymyślił, że wmówi Polakom, że skarbiec jest tuż, tuż, że jest pełny i że w zasadzie to mamy do niego klucz.
Czym jest ten wielki skarbiec?
Ten skarbiec to odszkodowania za straty wojenne. Kaczyński wmawia nam, że Niemcy będą spłacać reparacje wojenne.
Teoretycznie wygląda to na coś możliwego do zrealizowania. Wszakże wszyscy mamy przed oczami pokazywane obrazki (najczęściej około 1 sierpnia* i 1 września**) zburzonej Warszawy. Każdy bezrefleksyjnie myśli wówczas o zagładzie miasta i o tym, że przecież ktoś wydał decyzję o jego zburzeniu. I tym kimś niewątpliwie był austriacki Niemiec. A ktoś to wykonał. Ci wykonawcy, choć często byli to Ukraińcy, jednak palili, burzyli i niszczyli w niemieckich mundurach.
Sprawa wydaje się oczywista.
Problem tak naprawdę wygląda nieco inaczej. A dowodem na to jest wspomniana na wstępie mapa.
Niemcy gdyby ktoś ze strony polskiej podniósł kwestię odszkodowań wojennych, mogą być w skowronkach. Bo skoro rozmawiamy o tym, co trzeba zrobić, żeby wyrównać straty, musimy znaleźć moment do którego w raporcie strat lub zysków będziemy się odnosić. A takim momentem jest 31 sierpnia 1939. Dzień przed wybuchem II Wojny Światowej.
Naiwnie liczymy (jakąś komisję PiS powołał, ktoś tam bierze pieniądze za szacowanie strat wojennych), co to nam zburzyli, zdewastowali, zbombardowali, ukradli, zabili. Od 1 września 1939 do 1945 roku. Wieluń, Warszawa, straty ludzkie, materialne, działa sztuki… wszystko się zgadza.
Ale… jest pewien problem. Jak policzyć straty na wschodnich terenach przedwojennej Polski? Bo przecież przez dwa lata znajdowała się pod okupacją nie niemiecką, lecz sowiecką.
Dobra, to też można jakoś policzyć. Jednak pojawia się kolejny kłopot. Na przykład Wrocław. Wrocław ewidentnie rozwalili nie Niemcy, lecz Ruscy. No i sprawa dodatkowa. Ruscy rozwalali Wrocław nie jako miasto polskie, lecz niemieckie.
Na koniec rozważań jest jeszcze jeden, fundamentalny problem w tym rozliczeniu wojennych strat między Polską a Niemcami.
Jako co uznać przesunięcie granicy polsko – niemieckiej na zachód oraz likwidację Prus Wschodnich po II Wojnie Światowej?

Powiem złośliwie. Gdybym był pieprzonym Szwabem, to w momencie, w którym polska strona zwróciłaby się o odszkodowania wojenne, to natychmiast ustaliłbym granicę czasową na 31 sierpnia 1939 i wszelkie rozmowy prowadziłbym z tych pozycji. I zgodziłbym się na ogromne odszkodowania za zburzoną Warszawę. Pod jednym wszakże warunkiem – powrotu do punktu wyjścia. Czyli przesunięcia granicy na linię z 1939 roku.
Czy wielki strateg Jarosław Kaczyński nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji tych urojeń o niemieckim skarbcu, który – jak się wmawia ludowi – stoi niemalże otworem?
Roman Zieliński, rys. histar.pl, powstanie.pl

* 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie – największy zryw zbrojny przeciwko okupacji niemieckiej w czasie II WŚ.

* 1 września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę, co zostało uznane za początek II Wojny Światowej na teatrze europejskim (wcześniej, od 1937 roku trwał konflikt japońsko – chiński).

Ceneo
							</section>