Może nie najlepszym, ale na pewno najskuteczniejszym graczem Wisły Kraków w I połowie meczu ze Śląskiem był biegający w żółtej koszulce sędzia. Czy na pewno był karny, gdy podyktował przeciwko Śląskowi? Można mieć wątpliwości. Ale na pewno powinien przynajmniej przyjrzeć się sytuacji jaka miała miejsce w 10 sekundzie, gdy bramkarz Wisły wchodził wyprostowanymi nogami, a obrońce kopał wchodzącego na bramkę gracza Śląska. W przerwie albo do niego dotarło, że przegiął, albo… W II połowie przestał grać w zespole Wisły.
560 osób z sektora gości oglądało pojedynek, w którym ich drużyna została dobita 2-1.
Z kibicowskiego punktu widzenia – oprócz wzajemnych bluzgów nie stało się nic szczególnego. Ile wsparcia wśród „gości” było z Chorzowa – to niech podadzą sami, zainteresowani, natomiast na sektorze wrocławskim mecz zaliczyło sporo osób spośród zgód. Zwłaszcza z Opavy i Lublina.
Piłkarsko próbowaliśmy oceniać naszego super – hiper snajpera z Hiszpanii. Poza delikatnym kopniakiem w głowę czarnego Wiślaka był jakoś taki niezauważalny.
Miłośnikom talentu Mączyńskiego podpowiadamy, że rzut rożny po którym Śląsk wyrównał był egzekwowany przez Płachetę. A bramka na 2-1 po jego strzale padła po rykoszecie.
Generalnie – w tym spotkaniu wygrana została wywalczona, bo walka na murawie była taka, że kości trzeszczały. Śląsk na wygraną w pełni zasłużył, powinna być wyższa, ale parę sytuacji przypomniało nam, ze nie mamy napastnika. Efektem zwycięstwa WKS-u jest wpadnięcie na pozycję wicelidera, pierwsza ósemka na wyciągnięcie ręki, i coś, co we Wrocławiu od 3 lat sprawia sporą satysfakcję – wbicie Wisły w sam koniec tabeli.
red, fot SO
Zajrzyj na sklepkibol.pl
</section>