Gdyby po losowaniu II rundy eliminacji Ligi Europy ktoś powiedział, że losy Lechii rozstrzygną się w dogrywce, pewnie wielu wzięłoby to rozwiązanie w ciemno.
Lechia ostatecznie wstydu nie przyniosła, ale odpadła i przyczyniła się do kojelnego pogorszenia statystyk polskiego futbolu.
Jest za to wstyd, choć jest awans. Kto? Oczywiście mistrzowie wszechświata i okolic. Teraz Legia (Legiunia, Legiunieczka) będzie nas kompromitować w meczu z Grekami.
Jest też w polskim wątku europejskich pucharów pewien element z wrocławskim akcentem w tle. Wiele śmiechu wzbudza wśród tzw. znawców postać Kamila Bilińskiego. No to… w barwach podrzędnej drużyny z Rygi wybił z głowy grę w Europie mistrzowi Polski. I zrobił to bardzo spektakularnie. W trzy minuty po wejściu na boisko strzelił Piastowi Gliwice gola decydującego o awansie Łotyszy.
Dramat polskiego futbolu pogłębia się. Jedynym elementem wyróżniającym pozytywnie polski futbol potrafią być kibice. Na zdjęciu – fani Lechii w Kopenhadze.
RZ, fot fb-so, lechia.net
zajrzyj na sklepkibol.pl
</section>