W tajnym meczu Śląsk bezsensownie spotkał się z Opavą i zremisował 2-2. Mecz był utajniony. Po pierwsze rozegrano go w Środzie Śląskiej zamiast we Wrocławiu, a po drugie godzinę wcześniej, niż podano oficjalnie. Aby w razie czego jeszcze utrudnić ewentualne dotarcie na pojedynek potencjalnym widzom rozpuszczano informację, że spotkanie być może zostanie rozegrane w Trzebnicy.
Dzięki utajnieniu wiele osób nie podupadło na zdrowiu, bowiem nie byli na meczu i nie musieli stać w śniegu, więc uratowani zostali przed przeziębieniem. Zarobili wszyscy, gdyż dzięki temu niewydolna służba zdrowia nie zostanie zasypana dodatkowymi pacjentami, a pracodawcy nie będą musieli płacić chorowitym pracownikom. Po prostu samo szczęście.
No i jeszcze jeden aspekt zdrowotny. Nikt nie dostał palpitacji serca przyglądając się naszemu nowemu, czarnemu nabytkowi. Na razie mogliśmy go sobie pooglądać w drugiej połówce meczu z Dinamem Zagrzeb i rodzi się takie pytanie kto go wziął i ile wziął za to, że go wziął.
Teraz mamy pytanie, czy dzięki tak wspaniałej akcji promocyjnej wiele osób za tydzień nie dojdzie do wniosku, że zdrówko ważniejsze i mecz z Zagłębiem Sosnowiec potraktuje tak, jak nasz ukochany klub potraktował chcących iść na mecz z Opavą.
Roman Zieliński, fot. kinomaniak.pl
</section>