Impas. Świetne słowo dla sytuacji bez wyjścia. Najlepiej jego definicję rozumieją brydżyści. Próba wytłumaczenia, czym jest impas: Dwóch graczy położyło karty. Trzeci ma waleta i króla, i się zastanawia co położyć, żeby wziąć te karty. Problem polega na tym, że czwarty ma damę i asa. Położy waleta – czwarty przebije damą. Położy króla – tamten da asa, a jego dama będzie i tak biorąca w następnym rozdaniu.
W takiej właśnie sytuacji trzeciego gracza jest PiS w kwestii żydowskiej. Przed nami wybory, więc trzeba powiedzieć coś ludziom burzącym się, gdyż żydzi wyciągają chciwe łapska po polskie pieniądze i są popierani w tej kwestii przez USA (ustawa 447). Z drugiej strony przecież nie mogą się przeciwstawić „naszym najlepszym sojusznikom”.
Zatem wykonuje się ruchy pozorowane. Pelikanom pisowskim pokazuje się marsz „Stop 447” w ten sposób, by pelikany myślały, że to PiS organizował tę demonstrację.
Jest oczywiście sposób, żeby ponownie przyciągnąć do siebie najbardziej propolski elektorat. Wystarczy, żeby uchwalić ustawę antyroszczeniową, czy tam reprywatyzacyjną. Jednak tego PiS nie może zrobić, bo przecież jest już ugadany z żydami, że Polska będzie płacić. Dobro Polski i Polaków można mieć gdzieś, ale jest problem, Tym problemem są wybory… Muszą je wygrać, żeby móc spokojnie z żydami się układać. Jednak żeby wygrać, trzeba odciąć się od żydów… Kwadratura koła.
Przyszły koalicjant, czyli Kukiz’15, któremu PiS prawdopodobnie pomagał zbierać podpisy pod listy poparcia przed wyborami, chcąc ugrać coś dla siebie postanowił wnieść pod obrady Sejmu ustawę dotyczącą tzw. mienia bezspadkowego. Ta ustawa kolidowałaby z żydowskimi oczekiwaniami i, co dla PiS-u gorsze, z amerykańską ustawą 447. Zatem dziś pisowskie prezydium Sejmu zdjęło dyskusję o kukizowym projekcie z planu obrad. Gdy poseł Robert Winnicki z Konfederacji próbował cokolwiek na ten temat powiedzieć z sejmowej mównicy, został przez pisowskiego marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego zagłuszony, gdy tylko powiedział słowo „żyd”. Winnickiego wyrzucono z mównicy.
Interesujące jest to, że zaprzestanie procedowania owej ustawy zbiegło się z atakiem żyda na polskiego ambasadora w Izraelu. No, może atak to za mocne słowo, doszło do oplucia. Jednak znanemu filosemicie, Markowi Magierowskiemu, który tak fajnie gadał z żydami w USA, że aż został ambasadorem Polski w Izraelu, oplucie przez żyda się nie spodobało.
Gdzieś w tle po Warszawie szwenda się jakaś żydowska delegacja, której miało nie być, ale jak już miała być, to miała nie rozmawiać o pieniądzach, ale jak już miała gadać o pieniądzach, to niezobowiązująco, a ostatecznie ja odwołano, lecz i tak przyjechała. I gadała nie wiadomo z kim, nie wiadomo gdzie i nie wiadomo o czym. A miało jej nie być w ogóle, tylko ruskie trolle ją wyczaiły.
Coż, pelikany łykną wszystko. Żydzi nas kochają i absolutnie nie mają zamiaru zrobić nam jakiejkolwiek finansowej krzywdy. I nie mają żadnych popleczników w haraczowaniu Polski. PiS jest propolski, kochany i absolutnie na żadne finansowe żądania się nie zgodzi, przecież sam wódz powiedział, że nie oddamy nawet guzika!
degrelle, RZ, fot. zmainynaziemi.pl, arch
</section>