W najsłabszej grupie eliminacji do mistrzostw Europy i części Azji kadra PZPN dostała łomocik w Słowenii. Tym samym kadra PZPN dostosowała się poziomu klubów reprezentujących Polskę w europejskich pucharach.
Eurołomot może wpłynie otrzeźwiająco na tych, którzy dopatrywali się jakichś rekordów w fakcie, że w dotychczasowych meczach Polacy (akurat jesteśmy na etapie, na którym w kadrze PZPN grają Polacy*) nie stracili ani punktu, ani bramki. Fajnie, że tak było, ale trzeba pamiętać, że (tu jeszcze raz trzeba przeczytać pierwsze zdanie artykułu).
Jak zwykle na wyjazdowym meczu kadry PZPN na trybunach w Lubljanie zameldowało się sporo Polaków. Ekipy skoligacone z towarzystwem tzw. WRWE (Wisła, Ruch, Widzew, Elana) niewidoczne.
Za trzy dni kadra PZPN zagra w Warszawie z paroma Austriakami i reprezentującymi Austrię dziwolągami, a Słoweńcom życzymy wygranej z żydami.
* Nasze skórokopy to przynajmniej – jak zostało zauważone w tekście – Polacy. Tymczasem kadra PZKosz w tym samym czasie wygrała z Ruskimi i awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata. W tej „polskiej” kadrze gra taki oto wynalazek:
„Anthony Darrell A.J. Slaughter (ur. 3 sierpnia 1987 w Shelbyville w Kentucky) – amerykański koszykarz, od czerwca 2015 posiadający również polskie obywatelstwo”. Cytat za wikipedią.
Rada Fana dla pajaców z Polskiego Związku Koszykówki: kupcie sobie 20 pacjentów z NBA, załatwcie im papiery rodowitego Polaka, i wówczas natrzepiecie medali, a gawiedź będzie zadowolona.
Roman Zieliński, GB-P fot. radio wroclaw
Zajrzyj na sklepkibol.pl
</section>