Dla złodziejskiej szajki z PO 16 kwietnia 2018 to chyba najgorszy dzień w historii. Ich koleżka z ław poselskich, Staś Gawłowski, z którym jeszcze nie tak dawno knuli plany przy herbatce czy wódeczce, teraz przebywa w miejscu odosobnienia. I to nie z perspektywą jakichś tam 24 godzin, lecz na 3 miesiące.
Niezorientowanym należy wytłumaczyć, że przed zakończeniem owych 3 miesięcy prokurator może (i pewnie to zrobi) przedłoży wniosek o przedłużenie aresztu o kolejne 3 miesiące. I sąd ponownie może się przychylić do wniosku.
Bez wyroku
Pamiętacie Maćka Dobrowolskiego, kibica Legii? Dokładnie w ten sposób chłop przesiedział prawie 3 lata. Co 3 miesiące kolejne posiedzenia aresztowe, kolejne klepnięcie pisemka od prokuratora przez sędziego i chłop prawie trzy lata oglądał świat zza kratek, choć nic na niego nie było oprócz gołosłownych oskarżeń klienta, który nadawał na wszystkich.
Co innego jednak chłopaczyna, którego nikt nie znał, a co innego szycha z politycznej bandy. Tu sobie nikt nie pozwoli na areszt wydobywczy, jak jest nazywane trzymanie kogoś nie dlatego, że są dowody, tylko po to, by się aresztant namyślił i zaczął być rozmowny.
Stasia Gawłowskiego jeszcze kilka miesięcy temu niemal nikt nie znał. A to błąd, bo Stasiu grał istotną rolę w klubie parlamentarnym Platformy Obywatelskiej. Teraz zna go już cała Polska, bo przetarł szlaki. W Polsce po tak zwanej „reformie ustrojowej” posłowie mieli kłopoty z prawem, lecz albo były to konsekwencje jazdy po pijaku, albo zbyt szybkiej jazdy samochodem, albo jakieś inne, mniej poważne historie. Najczęściej konsekwencje ponosili później, już jako „byli posłowie”. Albo i nie ponosili.
Tymczasem Stasiu trafił do aresztu niemalże prosto z ław poselskich. Kilka godzin wcześniej zasiadał w polskim parlamencie, teraz siedzi na pryczy i ryczy.
W PO wielkie poruszenie. Cóż, nie dziwota, wszakże takie tam drobne wałki, jakie wyprawiał Stasio to na sumieniu mają niemal wszyscy. Zatem obawa granicząca z panicznym strachem, że „teraz Stasia nam zabrano, jutro przyjdą o szóstej rano.” Broniąc Gawłowskiego tak naprawdę bronią siebie.
Stąd determinacja, stąd krzyk i oburzenie, dlatego mnóstwo biadolenia nad złym losem, okrutnym PiS-em, wrednej dyktaturze, niecywilizowanym sposobie traktowania opozycji i co tam jeszcze sobie „totalni” wymyślą.
Czy jest to sprawa polityczna?
Oczywiście, że tak. Bo jak pierwszy lepszy typek kradnie, oszukuje, bierze lub daje łapówki, to jest to sprawa kryminalna. Ale jak to robi polityk, to jest sprawa polityczna.
Przed sobą mamy w mediach kilka dni kwiku świń odrywanych od koryta. Jakoś im nie współczuję. Jak chłopaki idą na numer, to każdy ma w głowie ewentualne konsekwencje. Banda PO własne numery waliła w białych rękawiczkach i białych kołnierzykach. Walili całe społeczeństwo na miliardy, a gdy ktoś ich na tym przyłapywał, to wykorzystywali przeciwko tym bystrzakom cały aparat państwowy. I z uczciwych robiono złodziei i bandytów, a autentyczni złodzieje oprócz swojej „działki” dostawali medale.
Roman Zieliński, fot. gram.pl
Osobiście mam nadzieję, że kłopoty z wymiarem sprawiedliwości będzie miał europoseł PO Michał Boni. Osobnik, który otwarcie głosował za nałożeniem na Polskę sankcji. Michaś, tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa nie brzydzi się donosami na policję, zatem teraz służby biegają za mną z wezwaniami za spalenie jego wizerunku 13 grudnia na wrocławskim Rynku.
</section>