W sumie żaden skandal. Normalka. Jak zawsze, gdy u steru znajdują się osobnicy miałcy, bez wyrazu, bez charyzmy, strachliwi. Ale, jak to mawiają, nie ma tego złego… A czasem warto oddzielić plewy ludzkie od ziaren. Bo jak coś się zmieni, to plewy szybko się „przewartościują”.
Na sobotę 24 lutego zapowiedziane było spotkanie z doktor Ewą Kurek.
Najpierw kim jest. Babeczka z pokolenia Kaczyńskich, Macierewiczów, czyli urodzona parę lat po wojnie. Tyle, że nie poszła w politykę, lecz w badania naukowe. I jako osoba mająca w Polsce bodaj największą wiedzę o żydach jest zapraszana na różnego rodzaju wykłady. Jej specjalizacja to głównie żydzi w Polsce w XX wieku. Wiedza niesamowita. Lecz jest jeden mały szkopuł. O żydach, gdy się mówi prawdę, to wyłażą różne dziwne rzeczy. Mało podobające się żydom. A wiecie jak to jest, jak coś się żydom nie podoba, to natychmiast jest „antysemickie”.
Zatem otwarte spotkanie z dr. Ewą Kurek zaplanowane we Wrocławiu wywołało wściekłość tutejszych środowisk opiniotwórczych. Tak się bowiem składa, że we Wrocławiu żydolizów mamy całe spektrum.
Spotkanie miało się odbyć w budynku Solidarności. Nikogo zatem nie zdziwił fakt, że w niemieckiej Gazecie Wrocławskiej postanowiono „przepytać” na tę okoliczność szefa dolnośląskiej Solidarności imć Klimsę Kazimierza. Swego czasu imć Klimso dał popis swojej głupoty wychwalając zbrodniarza na narodzie polskim – Zygmunta Baumana, zatem nic dziwnego, że po „grzecznym wywiadzie” o planowanym wykładzie doktor Ewy Kurek, z którego wynika, iż Klimso „nic nie wiedział i o niczym nie ma pojęcia”, następnego dnia salę wymówiono.
Cóż, w życiu jest tak, że cienkie Bolki do końca życia są ludźmi bez kręgosłupa moralnego, niektórzy przebujają się tak do emerytury i nikt nie zauważy. Niektórzy, jak Klimso, zostają ujawnieni.Dla żydolizów i wszelkiej galerii polonofobów przykra informacja – organizatorzy znaleźli inne miejsce w którym spotkanie z dr Ewą Kurek się odbędzie, a perypetie najprawdopodobniej jedynie zwiększą zainteresowanie wykładem. Termin i miejsce podamy na Fanie w osobnej notatce.
A taki był piękny oszołom
Ostatnio około 20 osób wyznało mi, że do niedawna widzieli mój sceptycyzm co do żydów i uważali, że to taka moja jazda na pograniczu schizofrenii. Oczy otworzyła im ostatnia awantura polsko – izraelska w której tle coraz widoczniej tli się pazerne żądanie zapłacenia żydom 65 miliardów dolarów za wyimaginowane długi. A nawet biliona złotych.
Nie, nie uważam się za proroka, po prostu słucham mądrzejszych, którzy o tym trąbili od dawna. Przede wszystkim Stanisława Michalkiewicza i Grzegorza Brauna. Oni mówili do innych środowisk, ja do innego, stąd u części osób z którymi się komunikowałem podejrzenie mojego oszołomstwa. Wszak dla nich byłem jedynym „nawiedzonym”, z którym mieli kontakt.
Teraz już niemal wszyscy widzą, że to nie oszołomstwo Zielińskiego, lecz żydowska pazerność, jaką do niedawna dostrzegało niewielu. Obecnie wszystkie żydofile bardzo boleją nad faktem, że Braun i Michalkiewicz mogą z tryumfem twierdzić „przecież mówiliśmy”.
Żydzi, wielkie wam dzięki !
Swoją drogą ja sobie mogłem napisać i z 1000 tekstów, spalić portrety kilku tuzinów żydów na różnych demonstracjach, wygłosić kilkaset pogadanek, zorganizować dziesiątki demonstracji, marszów i czego bym tam jeszcze nie wymyślił, ale nigdy bym nie dorównał temu, co zrobili sami żydzi w kierunku zohydzenia żydów. Słowa ambasador Izraela w Polsce, premiera Izraela, różnych żydowskich dziennikarzy i polityków ruszyły lawinę. Teraz niemal wszyscy Polacy widzą co to za ludzie i jakimi pobudkami się kierują.
Na wierzch wyłażą największe żydowskie zbrodnie i zbrodniarze. Judenraty, Rumkowskie, Morele, kreatury systemowe i indywidualne. Nagle Polacy otworzyli się na wiedzę o społeczności żydowskiej, ich zachowaniu, mentalności, podstępnych uczynkach.
I za to chciałem tym wszystkim Benjaminom Nataniahom, Annom Azarim i całej reszcie wzniecającej polonofobię w społeczności „starszych braci w wierze” serdecznie podziękować. Co niniejszym czynię.
Roman Zieliński, fot. fot.na.tapety.com, Tomasz Kostyła, Angora
</section>