Dwaj najwięksi wrogowie, Stalin i Hitler, by zniszczyć Polskę, potrafili się dogadać. Później wzięli się za łby, ale najpierw zrobili nam IV rozbiór.
Człowiek żyje nadziejami całe życie. Dlatego ja, stary chłop, mam nadzieję. Małą, zwykłą, pewnie naiwną, ludzką nadzieję.
Na polskiej scenie politycznej PiS odjeżdża w lewo. Przejmuje lewacką retorykę, pozwala lewakom na to, co po prawej stronie sceny politycznej jest tępione, jest kompletnie nieskuteczny w tym obszarze, w którym nadzieje z PiS-em wiązali zwykli, szarzy ludzie.
Tylko ślepcy nie widzą konieczności i możliwości stworzenia „czegoś na prawo od PiS”. Oczywiście PiS stara się blokować i marginalizować prawą stronę sceny politycznej, czym wyrządza krzywdę Polsce i sobie.
Dlaczego Polsce? Tego chyba nie trzeba tłumaczyć, przynajmniej na Fanie. Dlaczego sobie? Bo gdyby w Polsce istniała silna partia prawicowa, wówczas sam PiS mógłby działać na zasadzie tłumaczenia centrowej i lekko lewicowej części społeczeństwa „wicie, rozumicie, jak nie zagłosujecie na nas, to jak do władzy dojdą oni, prawicowcy, to was powywieszają na latarniach” i w ten sposób samemu realizując mniej radykalne postulaty prawicy można przyciągać do siebie ludzi, którzy w innych okolicznościach w życiu by na nich nie zagłosowali.
Dokładnie tak działa Orban na Węgrzech w swoim Fideszu, mając w kontrze prawicowy Jobbik, co pozwala mu zdobywać większość konstytucyjną.
Interes PiS-u mam gdzieś. Interesuje mnie interes Polski. Dlatego z wielką nadzieją patrzę na pierwszy istotny ruch scalający prawą stronę sceny politycznej, czym jest rozpoczęcie współpracy Ruchu Narodowego i korwinowców spod znaku partii Wolność.
1 + 1 = 1
Tak, wiem. Polityka niekoniecznie przekłada się na matematykę. Często jest tak, że po połączeniu partii z 1% poparcia z inną partią z 1% poparcia wychodzi twór z 1% poparcia. Pozostaje wiara w efekt psychologiczny. Skoro są kwestie, w których mogą się dogadać takie różne twory, jak propolski Ruch Narodowy i liberalny ekonomicznie Korwin, to jest jeszcze parę ruchów/ stowarzyszeń/ kręgów/ partii, których postulaty nie odbiegają od tych poglądów, a których działacze i zwolennicy mogą i powinni chcieć się dogadać. Kto? UPR, Koliber, stowarzyszenia pracodawców z jednej strony, ONR, MW, Narodowcy, Pobudka i dziesiątki pomniejszych tym podobnych ze strony drugiej.
Tak, Braun i Korwin to ludzie sobie niemal obcy ideowo, dokładnie tak, jak RN i Wolność. Bo co tak naprawdę łączy libertarianina z narodowcem? Więcej dzieli. Ale w obecnej sytuacji trzeba szukać cech wspólnych, a nie roztrząsać problemów nad tym, co wbija klina.
Czy jest szansa na „efekt kuli śniegowej” i wymienione organizacje/ partie/ stowarzyszenia oraz różne Jakubiaki* czy inne prawicowe spady po Kukizie zechcą wystąpić we wspólnym bloku?
Mam taką nadzieję.
Roman Zieliński, fot. demotywatory.pl
* Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że działania posła Marka Jakubiaka są inspirowane z zewnątrz. Jeśli faktycznie, bez nieczystych intencji chce prawicowej federacji, to ma szansę pokazać, że faktycznie chodzi mu o Polskę, a nie o prywatny interes.
</section>