Jeśli ktoś chce zdobyć tytuł największego wazeliniarza roku, to musi zrobić coś na skalę kosmiczną. Bo w praktyce tytuł już został przyznany.
Tomaszowi Sakiewiczowi, jak sam się zwie „partyzantowi wolnego słowa” zawdzięczamy sporo. Trudno przecenić jego rolę w odsunięciu od władzy złodziejskiej bandy z PO. Jedyną możliwa opcją w roku 2015 w walce z PO było PiS. I media stworzone przez Sakiewicza jechały z Platformą ostro, wyciągały na światło dzienne jej brudy. Jednocześnie Sakiewicz namawiał do głodowania na PiS. Jego Klubu Gazety Polskiej naprawdę miały duży wpływ na świadomość Polaków.
Teraz okazuje się, ze Sakiewicz tak powiązał w swojej głowie schemat Anty PO = dobro Polski, że nie widzi, iż PiS zaczął bardziej niż interesów Polski pilnować interesów Izraela. No i chłop odjechał.
Wiecie, co zaproponował Sakiewicz? Otóż po przepychankach z żydami w sprawie polskich ustaw o IPN doszedł do wniosku, że… Kaczyński i premier Izraela Netanjahu powinni dostać Pokojową Nagrodę Nobla. Za poprawę stosunków polsko – żydowskich.
To, że redaktor naczelny Gazety Polskiej włazi Kaczyńskiem w zad z wiadrem wazeliny specjalnie mi nie przeszkadza. To, że nie widzi, że społeczeństwo od stycznia stało się jawnie antyżydowskie, bo widzi z ich strony żydowskie zagrożenie, żydowską pazerność, docierają wreszcie informacje o żydowskiej podłości – no cóż, niejednego oślepiło i ogłuszyło. Tym razem trafiło na partyzanta. Ale pomysł z nominowaniem do jakiejkolwiek nagrody pokojowej gościa, który jest odpowiedzialny za śmiertelne strzelanie do biegających z kamieniami Palestyńczyków jest zaiste znakiem niezwykłego oderwania od rzeczywistości.
Wazelinkę można zrozumieć. Głupoty – nigdy.
Roman Zieliński, fot.new anna cosmetisc
</section>