Z kibicowskiego punktu widzenia wyjazd do Warszawy wytwarza ciśnienie. Bo pierwszy po przerwie zimowej, bo na mecz z mistrzami wszechświata i okolic, bo ostatnio to na wyjazdy jeździć nie było jak. W 23 kolejce ligowej Śląsk zalicza 13 mecz wyjazdowy (dotychczas 11 ligowych i jeden na PP), tymczasem kibicowsko jest to dopiero (UWAGA!) piąta eskapada. W Zabrzu było około 900 osób, w Kielcach około 200, w Gdańsku trudno policzyć, jak to na meczu zgodowym, oraz w Niecieczy 120 osób. To nie żart. Od połowy maja ubiegłego roku wyjazd do Warszawy będzie piątym meczem wyjazdowym dla kibiców Śląska.
Sportowo wygląda niewesoło. Tylko ewentualne zwycięstwo może przedłużyć bardzo nikłą nadzieje na pierwszą ósemkę, ale o wygranej to marzą tylko najwięksi optymiści. Śląsk przegrywa z Legią mecz na papierze pod względem składu, statystyk i pod każdym innym. Sytuacja kadrowa Śląska woła o pomstę do nieba. Tym bardziej, że nie będzie mógł wystąpić z powodu kartek zdrowy Piech. O u zawodnika wywołuje złość, gdyż każdy polski piłkarz najbardziej chce się pokazać w stolicy. Dlaczego? Bo stadion Legii to takie specyficzne miejsce. Spęd dziennikarskich snobów. Tam łatwo „wpaść w oko”, a pokazanie się na Legii to doskonała trampolina przy ewentualnych ruchach transferowych. Stąd taka złość Piecha, który gdyby mecz się odbywał w, powiedzmy, Szczecinie, już taki niezadowolony z wykluczenia by nie był.Ten snobistyczny spęd dziennikarski ma też, niestety, inne konsekwencje. „Czarowi miejsca” ulegają bowiem wszelkiej maści sędziowie. Dlatego często drużyny gości na Łazienkowskiej muszą walczyć przeciwko 12, a czasem nawet 14 przeciwnikom. I niejednokrotnie gość pełniący funkcję sędziego tak naprawdę był najlepszym graczem Legii. Z taką ewentualnością, niestety, trzeba się liczyć również podczas najbliższego meczu.
Niektórzy dopatrują się układów. Ich gwarantem miałby być trener Śląska Jan Urban. W praktyce to nie ma zbyt dużo ludzi, którzy byli w Legii za kadencji Urbana na Łazienkowskiej. Jeśli jednak jakieś układy są, to futbol należałoby zlikwidować od zaraz. Cały.
Liczenie na dobry rezultat to rzecz jasna kibicowskia przekora, lecz w realiach, to musimy liczyć na pomoc bożą. Czasem się udaje.
Mecz Legia – Ślask rozpocznie się w piątek 16 lutego o godzinie 20:30
AP, RZ, fot. ekstraklasa.tv. Zdjęcie z meczu, w którym Legia zdobywała mistrzostwo Polski, po którym jedni fani Legii pilnowali murawy przed innymi fanami Legii.
</section>