Fani Lechii Gdańsk mają problem. Trzech z nich odpaliło race na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Zostali zatrzymani przez miejscową policję polityczną. Mówi się o ewentualnych, poważnych dość konsekwencjach.
Oto, co na ten temat pisze inny Lechista, ks. Jarosław Wąsowicz:
Obawiam się może być pokazówka. Tymczasem znam tych chłopaków i chuligani to nie są. Nie wiedzieli o zakazie palenia rac na Ukrainie. Czy cmentarz jest miejscem na oddawanie w taki sposób czci bohaterom, to temat na inną dyskusję. Oni po prostu kręcili etiudę filmową na uczelnię – studiują dziennikarstwo. Jestem w stałym kontakcie z ich rodzicami. Warto przeczytać co piszą naoczni świadkowie:
„Byliśmy tam w tym momencie kiedy to miało miejsce z wycieczką szkolną trzech młodych chłopaków studentów którzy kręcili film rozwinęli biało-czerwoną flagę i odpalili biało czerwone Race nie robili tego po kryjomu i próbowali tłumaczyć się osobom pracującym na cmentarzu że nie mieli świadomości że muszą posiadać zgodę na odpalenie tych raz naprawdę słuchając ich odnosiliśmy wrażenie że nie była to prowokacja tylko chłopaki rzeczywiście nie mieli świadomości że nie mogą czegoś takiego robić”.
Tymczasem dorzeczy napisało, że wszczęto wobec nich dochodzenie z artykułu karnego mówiącego o czynach chuligańskich. Grozi im do 5 lat ograniczenia wolności lub do 4 lat pozbawienia wolności! Nie dajmy sobie wmówić narracji władz Lwowa o prowokacji, bo jej najzwyczajniej w świecie nie było.
Mam nadzieję, że konsul już się tym zainteresował.
Ukrainofilia
Bardzo istotne jest ostatnie zdanie księdza Jarka.
Tak, polską racją stanu jest, by Ukraina istniała. Jako bufor między nami a Rosją.
W naszym narodowym interesie jest, by ta Ukraina była. Najlepiej, by była skonfliktowana z Rosją w sposób trwały, żeby była państwem na tyle silnym, by istnieć, ale na tyle słabym, by poza tym istnieniem nie mieć żadnych dążeń mocarstwowych. No i powinna być krajem przyjaznym dla Polski.
Poza tym ostatnim punktem – wszystko jest. Ukraina istnieje, jest skonfliktowana z Rosją do tego stopnia, że kilka kolejnych pokoleń będzie Ruskich nienawidzieć. Jest państwem słabiutkim ekonomicznie, wyludniającym się, bez głębszej identyfikacji narodowej. Czyli z polskiego punktu widzenia – jest dobrze.
Niestety, w kwestii polonofilii, która dla nas jest również istotna, to spora część, zwłaszcza zachodniej Ukrainy, jest nastawiona antypolsko.
Polski rząd, a w zasadzie polskie rządy nad tym antypolonizmem przechodzą do porządku dziennego. Rządy, bo zarówno PiS jak i wcześniejsza władza PO, zamiast rozbudowywać na Ukrainie polskie lobby, wspierać polskie projekty gospodarcze, wychwytywać polskie korzenie wśród miejscowej ludności, po prostu – przekabacać Ukrów na polski sposób myślenia – pozwalają na bezkarne szerzenie się antypolskich postaw. Mało tego, polskie rządy wspierając Ukrainę nie stawiają warunków likwidacji antypolskich ośrodków i antypolskich postaw.
Udzielamy Ukrom pomocy militarno – gospodarczej nie żądając w zamian nic. Dając wsparcie z naszych, polskich pieniędzy ktoś naiwnie myśli, że w zamian Ukry będą mieli wobec nas długi wdzięczności.
Nic takiego nie będzie miało miejsca. Kijów przyjmie każdą pomoc, a jeśli ofiarodawca nie będzie za nią żądał niczego, to w najlepszym przypadku otrzyma odpowiedź, że „dajecie kasę, by to my walczymy z Ruskimi za wolność waszą i naszą”. A jak bezczelności pozwolimy się rozbestwić, to natychmiast dodadzą: „ a w zasadzie, to walczymy za wolność waszą, więc macie obowiązek płacić”.
Przypadek kibiców Lechii Gdańsk będzie papierkiem lakmusowym jak popierająca obecną Ukrainę polska władza radzi sobie w nieskomplikowanych przypadkach, gdy na tejże Ukrainie kłopoty mają obywatele Polscy narodowości polskiej (bo gdyby byli żydami, to monity z Warszawy już dawno by były wysłane, we Lwowie siedziałby specjalny wysłannik z telefonem on-line z rożnymi Glińskimi, Danielsami czy innymi podobnymi, a konsul w zasadzie siedziałby w areszcie wraz z zatrzymanymi).
Pojmani przez Ukrów fani Lechii na razie na takie działania liczyć nie mogą. 100 lat po tym, jak najmłodsi Polacy oddawali swoje życie za polski Lwów w walce z Ukraińcami, inni Polacy w tym samym Lwowie, na miejscu pamięci o tamtych Polakach, są pacyfikowani przez ukraińską policję polityczną i pozostawieni przez polskie służby dyplomatyczne na pastwę losu. W imię wyimaginowanej wdzięczności.
Roman Zieliński, degrelle, fot – wczoraj (21 listopada 2018) na wrocławskim cmentarzu na Grabiszynku podczas pożegnania śp. Pyzdry odpalonych było kilkadziesiąt rac.
</section>