Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Umieją biegać!

 Mimo porażki 1-3 z Wisłą w Krakowie, tym razem od oglądania spotkania przynajmniej oczy nie bolały. Śląsk grał nieźle, jednak tylko do momentu straty drugiej bramki, zatem przez godzinę. Później było już po staremu, choć nawet to „po staremu” odbyło się w nieco lepszej wersji.
Ojcem porażki, jak zwykle, został Tarasovs. Choć Niemiec i Dankowski swoją rękę do wtopki przyłożyli. W przypadku Niemca określenie „rękę” ma znaczenie szczególne, bo to on siatkarskim zagraniem doprowadził do „11” po której zrobiło się 0-1.
Na uwagę zasługuje fakt, że do zdobycia gola dla WKS-u przyczynili się nasz idol Riera (asysta) i nasz geniusz Tarasovs, który wreszcie wykorzystał swój jedyny atut, czyli wzrost.
Cichym ojcem porażki jest Arkadiusz Piech, który sam mógł nawsadzać Wiśle tyle bramek, że to im odechciałoby się biegać. Ale nie ukłuł niczego.
Przyglądaliśmy się Mateuszowi Cholewiakowi. Coż, widać, że nie był przygotowywany przez wesołego Janka. I będąc w sytuacji nowego w zespole potrafi wziąć na siebie ciężar rozgrywania piłki „pod przeciwnikiem”.
Coraz bardziej nadzieja Śląska leży w fakcie, że gramy w lidze, w której są aż dwa zespoły z Niecieczy.
Mecz według organizatorów oglądało ponad 10 tysięcy widzów. Czyli gdyby pomnożyć publikę przez trzy, to byłoby pełno na stadionie. Ha ha ha (patrz zdjęcia – choć fakt, że sektor za bramką był uchwycony w trzeciej minucie przerwy – zdjęcie powyżej).
Wśród widzów było 9 osób z KKN-u Śląska. Tym razem bardziej z partyzanta, bo bez flagi.
RZ, F-M, AP

 

Ceneo
							</section>