Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Tyczki

 39% posiadania piłki. 3 dośrodkowania, 1 rzut rożny i 1 strzał – takie dokonania piłkarzy Miedzi wystarczyły, by do przerwy prowadzić we Wrocławiu ze Śląskiem 1-0.
I co z tego, że w tym samym czasie Śląsk oddał 7 strzałów i miał 6 rzutów rożnych, skoro jedna akcja, w której jeden gracz gości przebiegł obok trzech obrońców Śląska jak obok tyczek, starczyła, by w przerwie widniał rezultat 0-1.
Tak też mecz się skończył i tak również skończyła się przygoda Śląska z rozgrywkami o Puchar Polski.
Dramat po prostu. Choć Śląsk, przynajmniej w teorii, zagrał niemal w podstawowym składzie. Powracający po długiej nieobecności Pawelec zastąpił ostro krytykowanego ostatnio Celebana. Ale po akcji „tyczki” krytyka Celebana będzie chyba mniejsza.
Po przerwie mecz był przynajmniej ładny, bo coś się działo pod bramkami.
Trzeba oddać honor tym bohaterom, którzy wybrali się na stadion by obejrzeć kolejną katastrofę Śląska. Przy takiej frekwencji doping był wręcz rewelacyjny. Bo to właśnie frekwencja powinna być tematem najważniejszym po tym spotkaniu. Jak ktoś umie liczyć, to wie, że widza numer 2 000 na stadionie nie było. Choć niektórzy doliczyli się ich 4 tysiące. Jak się znajdzie ten matematyk od oficjalnej liczby widzów, to redakcja chętnie opłaci mu wizytę u okulisty.
Ładnie na płocie Śląska prezentowały się flagi Miedzi.
W zasadzie to wszystko, co można o tym spotkaniu powiedzieć. Może jeszcze powtórka wcześniejszych uwag o totalnym braku szczęścia Wrąbla, a bez szczęścia to w żadnym sporcie się nic nie uda. No i fakt, że w końcówce spotkania najbardziej aktywni byli młodzi rezerwowi zawodnicy, Szczepan i Samiec-Talar, a zejście Picha nastąpiło przynajmniej o pół godziny za późno.
red fot. NI-FO

Ceneo
							</section>