Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Teraz Śląsk

 Ponabijaliśmy się ostatnio delikatnie z Zagłębia Lubin, które lubi sobie porozmnażać widzów. Niestety, Zagłębie nie jest same w lidze frekwencyjnych rozmnażaczy. Mamy na oku kilka innych klubów, którym widzowie pączkują na sektorach. Jednak patrząc na innych szczególną uwagę zwracamy na siebie.
I tu, niestety, okazuje się, że Śląsk jest w ścisłej czołówce manipulacji tabliczką mnożenia.
Podczas meczu z Piastem Gliwice oficjalnie doliczono się 7 613 widzów.
No cóż, ręce opadają. Jeśli na 43-tysięcznym stadionie 1/6 widowni wygląda w ten sposób jak na zdjęciach, to ktoś musi mieć kłopoty ze wzrokiem/ percepcją/ matematyką.
Na trybunie „Oporowska”, czyli na „B” na tym zdjęciu (tym u góry) jest około 750 osób. Zakładając, że fotka nie obejmuje boków, można bardzo optymistycznie przyjąć, że na całym sektorze było osób 1000. Już to powinno pokazać skalę problemu.
Drugie zdjęcie obejmuje sektory C, X oraz D. X, czyli dla gości, ze zrozumiałych względów był pusty.
Jak ktoś chce się pobawić w liczącego – pojedynczy sektor, ten bezpośrednio za bramką, od samego dołu do góry (50 rzędów) mieści przy całkowitym zapełnieniu niespełna 1500 widzów. Tu uwaga – inne są nieco mniejsze.
Trybuna A jest w zasadzie wyłączona. Jakoś tam zawsze jest jakieś 300 osób.
Przeznaczona na sektor rodzinny trybuna D uratowała frekwencyjną katastrofę, ale i tak było żałośnie. Na starym obiekcie na Oporowskiej wszyscy widzowie z meczu Śląsk – Piast Gliwice zmieściliby się na trybunie odkrytej.
Roman Zieliński, fot. NI-FO

Ceneo
8+