(AKTUALIZACJA) Zagłębie – Śląsk 3-3
Wyjazd dla części – sentymentalny, a dla wielu – zupełnie nowy. Bowiem w Sosnowcu ostatni raz byliśmy 11 lat temu.
Jazda autokarem i autami. Długi postój pod Wrocławiem, a później wyjątkowo zdyscyplinowana jazda do Sosnowca. Jak to ostatnio często z autokarem – późny przyjazd pod kasy. Przy niskoligowej infrastrukturze wejście trwało dość długo. Ostatni wchodzili w przerwie meczu.
Na stadionie bez kibicowskich fajerwerków, ale bez wzajemnych złośliwości. Na boisku – fajnie do przerwy, tragicznie zaraz po zmianie stron. Tu drobna uwaga – po stracie drugiej bramki zaczęła się wymiana graczy z boiska. Zaszli Pałaszewski, Chrapek i Pers, weszli za nich Łabojko, Radecki i Gąska. Chyba dzięki świeżym graczom udało się ostatecznie wywieźć remis, bo jak z 2-0 zrobiło się 2-3, to w Śląsk nikt nie wierzył (jeden z naszych współpracowników twierdzi, że ma zdjęcie boiska z reklamą bukmachera, który w tym momencie dawał 29 złotych za każda złotówkę postawioną na Śląsk, jak je podeśle, to udostępnimy). – Już jest, zerknijcie poniżej.
Śląsk na trybunach zameldował się oficjalnie w 400 osób, czyli komplet wejściówek poszedł, nieoficjalnie jeszcze trochę się prześlizgnęło na sektor. Obok siedziała 31-osobowa ekipa KKN-u. Do tego parę osób było gościnnie na sektorach Zagłębia. Zdjęcie u góry przedstawia sektor w czasie I połowy, czyli podczas wchodzenia na trybuny.
Śląsk z flagami: Nabojka, Łąziory, Trójkąt, Oława, Jelcz-Laskowice, W delegacji i Skokowa.
B, F-M, C-ND, GB, G-K, RZ, fot. Ż
</section>