Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Smutek drugi

 No I po serii zwycięstw Śląska. Krótka była. Trzy mecze i koniec.
Od przeprowadzki na nowy stadion Śląsk ma coś takiego, że jak na mecz przychodzi ponadprzeciętna liczba widzów, to nasze orły przegrywają. Tylko raz zdarzyło się inaczej – podczas inauguracji, późna jesienią 2011 roku na meczu z Lechią przy komplecie widzów po kontrowersyjnym golu Śląsk wygrał 1-0. A później już głównie wtopy z małym, zeszłorocznym wyjątkiem. Podobnie było i teraz. Po serii żenujących frekwencji wreszcie stadion nie wyglądał jak opustoszałe ruiny, to nasze orły musiały skiepścić sprawę. Porażka z Legią 0-1 była najniższym wymiarem kary. W zasadzie mecz mógł się rozstrzygnąć w I połowie, ale szczęście było z nami i do szatni gracze schodzili z wynikiem 0-1.
Po przerwie niby wyglądało lepiej, ale zbyt pochopna decyzja arbitra spowodowała, że Piech musiał opuścić plac gry przed czasem. Co ciekawe – gra Śląsk w osłabieniu nie rzucała się wcale w oczy. Ba, momentami nawet wydawało się, że było lepiej niż w komplecie.
Wracając do sędziego, decyzja z Pichem była pierwsza podczas której mogliśmy być niezadowoleni, zatem to nie arbiter jest winny porażki. Śląsk w meczu z Legią i ten z Białegostoku, to personalnie ten sam zespół. Ale jednak zupełnie inny. Gorszy. Słabszy. Jakiś taki…
Sporo się działo na trybunach. Pirotechnika po dwa razy na sektorze „Oporowska” oraz na sektorze gości. Obie ekipy z oprawami. Na wytłumaczenie tej warszawskiej trzeba będzie poczekać, bo na razie to o jej przesłaniu wie autor i może jeszcze kilka osób.
Fanów Legii na sektorze 1780.
RZ, BK, AP, KP, fot SO

Ceneo
							</section>