Śląsk awansował do 1/8 Pucharu Polski po zwycięstwie w Bytowie z Bytovią 3-0 (2-0). To był rewanżyk za mecz sprzed dwóch lat. Nie rewanż, ale właśnie rewanżyk. Drużyna swoje osiągnęła, pogromu nie było, było natomiast dokładnie tyle, ile Śląsk wtopił przed dwoma laty.
Czy mecz został zlekceważony przez Śląsk? Do pewnego stopnia tak, o czym świadczy dość rezerwowy skład WKS-u. Ale w sferze mentalnej już nie. Ci, którzy wyszli na murawę byli zdeterminowani, by zwyciężyć.
Co ciekawe, Śląsk więcej osiągnął w pierwszej połowie, gdy grał pod wiatr. Czym jest gra pod wiatr wiedzą tylko ci, którzy kiedyś występowali w takich warunkach. Silne podmuchy to tak naprawdę 12 zawodnik. Ale Śląsk miał też trochę szczęścia, bo raz słupek a raz spojenie okazało się celem lotu futbolówki na bramkę Wrąbla.
Gdy pierwsza połowa skończyła się dwubramkowym prowadzeniem wydawało się, że teraz grając z wiatrem jest już pozmiatane. A tu niespodzianka. Co prawda mecz odbywał się na połowie miejscowych, lecz Bytovia bardzo groźnie kontratakowała. Przy czym istotnym elementem tych kontr były fatalne kiksy naszego ulubieńca – Tarasovsa.
Na plus wyróżnił się Damian Gąska. Nie tylko dlatego, że zdobył dwa gole.
Śląsk w PP w dwóch konfrontacjach dwukrotnie wygrał 3-0 na północy Polski.
Śląsk na trybunach (na sektorze gości około 150 osób) był wspomagany przez Lechię. Na płocie dwie flagi, obie Lechii – Pruszcz Gdański i Ultras Lechia Gdańsk.
RZ, KP, B, AP, GK fot. arch – na zdjęciu dymy u miejscowych widziane z sektora gości na meczu Bytovia – Śląsk sprzed dwóch lat. Tym razem nie było takiego ciśnienia ani wśród miejscowych, ani wśród gości.
</section>