(AKTUALIZACJA) Wielu się pewnie zdziwi. On miał na imię Robert. Robert Kuśmierski. Ale nikt do niego nie mówił inaczej jak „Pyzdra”. Na meczach, na dzielnicy nikt mu nie mówił po imieniu.
Dlaczego „Pyzdra”? Może dlatego, że wszędzie go było pełno. A może dlatego, że był głośny. Ze specyficznym, rubasznym humorem. Miał swój nieoceniony wkład w malowanie osiedlowych grafów Śląska. Choć sam pędzlem ruszać nie lubił, to potrafił jak nikt napędzić ludzi do pracy społecznej. I przy okazji „wykręcić imprezę”.Kolejny koleżka z Nowego Dworu odszedł do lepszego świata. Kolejny, o którego tamten świat upomniał się o wiele za szybko, bo nie tak powinno być, że kogoś chowają rodzice. Miał tylko 42 lata.
Pyzdra odszedł od nas w nocy. Jak to on, wcześniej musiał zrobić trochę szumu. Tym razem los Go nie oszczędził.
Pogrzeb odbędzie się na cmentarzu przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu w czwartek 22 listopada o godzinie 9:00.
RZ, fot. archiwum rodzinne, na tym dolnym wraz ze swoim serdecznym kolegą, śp. Karłem, Maćkiem Szałajdewiczem.
</section>