Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Powroty

 Mecz polsko – ukraińskiej kadry PZPN miał jeden interesujący aspekt. Jak sprawdzi się stadion który dla całego polskiego sportu przez lata był obiektem kultowym, a który jest po modernizacji.
Jak to wyglądało od wewnątrz – nie nam oceniać, gdyż jeszcze nikt, kto był na meczu z Koreańczykami, nie podzielił się z nami swoimi doznaniami. Zatem tylko to, co było widać/ słychać za pośrednictwem mediów.
Pikoliada podobna do tego, co się dzieje na innych meczach kadry. Lepszy doping niż na przykład ostatnio we Wrocławiu. Coś tam leciało z trybun aż do 20 minuty. Później – trudno ocenić, gdyż bramki strzelane przez Lewandowskiego i Grosickiego ułatwiły trybunom wejście w tryb zabawowy.
Stąd ciekawie się zapowiadało „a co będzie po przerwie”? Początkowo po przerwie animusz wyraźnie osłabł. No cóż, gdy żółtki zaczęły mocniej naciskać, to ochota do wydawania dźwięków wśród publiki opadła. Ale i tak w porównaniu do tego, co się działo przed czterema dniami we Wrocławiu to były ryki. I generalnie – jakoś wszystko było bardziej aktywne niż podczas spotkań kadry w Warszawie.
Co było efektem wyniku, co efektem lepszej postawy wybrańców Nawałki, a co efektem „świeżości”, gdyż ten stadion przyciągnął stadionowych turystów zaliczających nowe obiekty – trudno ocenić. A po tym jak w ciągu minuty „się zrobiło” 2-2, część wzięła się za gwizdanie. Choć trzeba przyznać, że na innych obiektach byłby totalny, a tu się przewijały próby poderwania graczy do wysiłku. Zresztą uwieńczone sukcesem
Sam stadion – jedyną rzeczą, która może spowodować, by był atrakcyjny dla tworzenia widowisk jest właśnie zachowanie publiki. Bo podobnie jak przed przebudową, jest „lotniskiem” z trybunami oddalonymi od boiska w takich odległościach, by między nimi a placem gry można było wybudować średniowieczne fosy.
Jest jeszcze inny czynnik. Społeczny. Jednak morze biało – czerwonych flag, pióropuszy, kapeluszy, koszulek czy innych gadżetów w regionie w którym działa niemiecka V kolumna chcąca oderwać Górny Śląsk od Polski musi cieszyć. Ale to już zupełnie inna historia.
W Chorzowie mieliśmy powrót legii zagranicznej udawaczy Polaków, powrót na obiekt na którym były rozgrywane istotne dla polskiego futbolu mecze, a czy powróciła jego legenda, to jeszcze zobaczymy.
Roman Zieliński, fot. SO

Ceneo
24+