Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Marzenie o cudzie

 Za tydzień o tej porze będziemy mądrzejsi. Na razie wszyscy sobie zadają pytanie „o co będzie grał Śląsk w obecnym sezonie”. Pytania naiwne, jeśli ktoś śledzi sytuację w klubie i sytuację w drużynie.
Jedyną rzeczą, którą jeszcze można ugrać jest pierwsza ósemka. Ale, bądźmy szczerzy, jej osiągnięcie będzie czymś na granicy cudu. Dlaczego? Jest kilka powodów:
1. Terminarz. Śląsk od dłuższego czasu fatalnie gra na wyjazdach. Nie ma żadnych podstaw do tego, by sądzić, że cokolwiek w tej materii się zmieniło. A w pozostałych do rozegrania w pierwszej rundzie spotkań, których zostało 9, tylko 4 razy Śląsk zawita na Pilczycach. Natomiast aż pięciokrotnie będzie grał na wyjazdach.
2. Terminarz. Na tych wyjazdach Śląsk zagra dwa pierwsze mecze. Po nich może już być po zawodach.
3. Terminarz. Do rozegrania zostały spotkania z zespołami, które uchodzą za faworytów rozgrywek. Każdy punkt przywieziony z Warszawy lub Poznania oraz Krakowa (Wisła) trzeba będzie uznać za cud.
4. Kontuzje. Obecnie śmiało można nazwać Śląsk Inwalidzkim Klubem Sportowym. Ostatnio dochodzą słuchy o końcu gry Kokoszki. O tym, że Kosecki się nie nadaje do gry. O jakiejś poważniejszej kontuzji Madeja. W zasadzie co parę dni dostajemy jakieś komunikaty o kolejnych problemach zdrowotnych w Śląsku. Co oczywiście jest jednym z elementów wątpliwej jakości przygotowania motorycznego, ale to temat na szersze opracowanie.
5. Kadra. A w zasadzie brak wzmocnień. Jak ktoś za wzmocnienie uważa Lewandowskiego, to znaczy, że ma kłopoty z percepcją. My ich nie mamy. Kadra zamiast się poszerzać, to się uszczupla, a to nie wpływa pobudzająco na tych, którzy są w drużynie.
6. Sytuacja okołoklubowa. Śląsk tonie, co widać i słychać. I do końca roku kalendarzowego w tej materii nic się nie zmieni. Jeśli ktoś ma nadzieje, że organizacyjna katastrofa nie będzie mieć związku z postawą drużyny, że zawodnicy o niczym nie wiedzą, albo jeśli nawet wiedzą, to i tak zostawią na murawie litry potu – cóż, fajnie pomarzyć. Rzeczywistość jest okrutna.
7. Trener. Jan Urban może i jest porządnym człowiekiem, na pewno umie wiele więcej, niż znakomita część jego podopiecznych, lecz nie ma w sobie „tego czegoś”. Nie uda mu się zmobilizować swoich grajków do wyplucia płuc na boisku. Nie udawało mu się przez rok, zatem raczej wątpliwe, by nagle zimą coś się w jego mentalności zmieniło, tak by mógł wpływać na mentalność innych.
8. Sytuacja w tabeli. To my mamy gonić. 4 punkty straty do Arki to jest konieczność nadrobienia aż 5 oczek, bo w bezpośrednich starciach jesteśmy na minusie. Co prawda z Wisłą Kraków i Koroną Kielce, do których także mamy dystans 4 oczek, nie zostały rozegrane po dwa mecze, lecz wątpliwe, by udało się wygrać w Krakowie przynajmniej 3-1, a z Koroną 4-0 lub wyżej.
Aby awansować do pierwszej ósemki trzeba zdobyć minimum 42 oczka. Obecnie nasze orły maja ich na koncie 27. Zatem w dziewięciu spotkaniach musieliby zapisać na swoim koncie 15. Średnia punktowania zatem powinna wynosić 1,7 oczka na mecz. Dotychczas mieliśmy średnią niespełna 1,3.
Mecz w Krakowie z Cracovą (sobota 10 lutego godz. 18:00) w razie wygranej, da jakąś nadzieję na pierwszą ósemkę. Przegrana w zasadzie definitywnie pozbawia nas szans na cokolwiek. I pozostanie nadzieja na… utrzymanie się w lidze.
Andrzej P. RZ, fot. sport.onet.pl

Ceneo
26+