Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Liczenie na słabość

 Gdy w czasie przerwy zimowej drwiliśmy sobie z tych wszystkich, którzy udowadniali, że pierwsza ósemka jest w zasięgu Śląska, sami nie przypuszczaliśmy, że wiosna będzie taka tragiczna. Nawet najwięksi pesymiści obstawiali wygraną Śląska z Sandecją we Wrocławiu. A i Wisła Płock goszcząc na Pilczycach zdawała się być do ogrania.
Zawodowi optymiści widzieli rzecz jasna parę innych zwycięstw, nie tylko u siebie. Jak wyszło? Sami jesteśmy porażeni niemocą naszych orłów.
Ostatnie zwycięstwo, zresztą przypadkowe, przytrafiło się nam 15 grudnia. Jutro, czyli w dniu meczu z Koroną Kielce będzie to 113 dzień od owej wiktorii.
Mistrzostwem świata jest brak wygranej na wyjazdach. 16 spotkań (1 w PP), 4 remisy i same łomoty. W tym jeden po dogrywce. To przypadkiem być nie może.
Przypadkowa polityka personalna, dzięki której do Śląska trafiły takie pozoranty jak Riera czy Tarasovs, takie chore osobniki jak Jović czy Mak, którym trzeba płacić za leczenie zbiera właśnie żniwo.
Powiedzmy sobie szczerze, gdyby nie fakt, że na salony wepchała się Sandecja, że Nieciecza nie jest w PZPN traktowana poważnie i gdyby identyczna zapaść nie przytrafiła się bratniej Lechii, to już moglibyśmy się mentalnie przygotowywać do gry w lidze drugiej zwanej ligą pierwszą.
Podmianka na stanowisku trenera, niestety, nie przyniosła niczego. Urban sobie z zespołem nie radził, Pawłowski nie znalazł takiego elementu, którym mógłby potrząsnąć mentalnością naszych wkładów do koszulek. Przychodząc po Levym takim wstrząsem było odstawienie Mili od drużyny. Teraz zabrakło pomysłu. I drużyna z Pawłowskim gra tak, jak grała z Urbanem, czyli nijak.
Mecz z Koroną ma swoje znaczenie. Nie tylko o punkty chodzi (jakie to szczęście, że w tym roku zrezygnowano z ich dzielenia po 30 kolejkach), ale także o zajęcie przynajmniej 12 pozycji. Bo to daje cztery spotkania u siebie przy trzech wyjazdach. A jak wyżej zostało udowodnione – obecnie dla nas wyjazdy to katastrofa i niewielkie nadzieje na punkty. Tak więc zajęcie 12 pozycji może mieć bardzo istotne znaczenie dla pozostania w lidze.
A to pozostanie w lidze jest w przypadku Śląska koniecznością. Bez finansowej kroplówki za transmisje telewizyjne Śląsk momentalnie staje się klubem bezgotówkowym. A to nie tylko nie zwiastuje rychłego powrotu na pierwszy poziom rozgrywek, lecz wręcz wskazuje kierunek ku lidze trzeciej.
Niektórzy liczą na zmęczenie Korony środowym spotkaniem w Pucharze Polski z Arką Gdynia. Oraz na zmianę priorytetów w Kielcach. Że niby teraz to już mogą sobie ligę olewać, gdyż z górnej ósemki się nie spada, natomiast prawdziwego zęba będą kielczanie pokazywać w meczach o Puchar Polski.
Oby tak było. Ale lepiej nie liczyć na słabość rywala, bo niejeden się na tym przewiózł.
Roman Zieliński, AP, fot. NI-FO (młyn Korony podczas listopadowego spotkania ze Śląskiem w Kielcach), Korona Kielce SA – zdjęcie Jacka Kiełba, piłkarza Korony dopingującego… zespół Korony podczas jednego z meczów. A teraz uruchamiamy wyobraźnię i widzimy na trybunie „Oporowska”….

Ceneo
							</section>