Wiele złych słów miotamy wobec Ukraińców. Mamy im za złe najazd na Polskę, to że dorywają się powoli do polskiego socjalu, że zaniżają zarobki, że zaczynają się organizować na naszych osiedlach ukraińskie bandy (na szczęście pijacko-chuligańskie, a nie gangsterskie) i jeszcze jest wiele innych powodów dla których mamy do nich pretensje. Za czczenie banderowców, za wypowiadane przez jakichś Ukrów żądania terytorialne wobec Polski, za niewdzięczność polegającą na zakazach eksportu owoców czy mięsa. gdy my im dosyłamy sprzęt dla wojska i czystą, żywą gotówkę… naprawdę jest dużo powodów dla ich nielubienia. Ale Ukraina Polsce jest potrzebna. Przede wszystkim jako bufor przed Ruskimi. I samo to trzymanie ich jako bufora jest warte wielu z naszej strony poświęceń.
Bufor ukraiński jest doskonały, pod jednym wszakże warunkiem. Że częścią Rosji nie jest Białoruś.
Właśnie mamy do czynienia z pierwszą jawną próbą powrotu Rosji nad polską granicę od Włodawy do Grodna. Putin już nie ukrywa, że chce włączyć Białoruś nie w strefę wpływów Moskwy, bo tam już jest od dawna, lecz do wspólnego organizmu państwowego.
Białoruski watażka Łukaszenka wygina się jak może, bo rola putinowskiego podnóżka mu nie odpowiada kompletnie, społeczeństwo białoruskie też chętniej spogląda w stronę nażartego zachodu niż dzikiego wschodu, zatem scenariusze mogą być różne. Ostatecznie, jak zawsze, zadecyduje kasa. Pytanie kto zechce ją wyłożyć i kto ją podejmie.
Gdyby Rosja nie była kolosem na glinianych nogach, to Białorusi nie byłoby już dziś. Przypadek Białorusi jest doskonały, bo dotyczy naszego sąsiada, a wszystko dzieje się na naszych oczach. Włączony jest scenariusz „jak bez wojny przejąć zadłużony po uszy kraj”… Łukaszenka obroni niezależność Białorusi tylko w przypadku, jeśli ktoś sypnie groszem. Ale to jedynie przedłuży agonię Białorusi i… zmieni kierunki anschlussu.
Znikanie za długi
Weźmy inny, polski przykład. Za parę dni, a dokładnie o północy 31 grudnia 2018 zniknie z mapy administracyjnej Polski gmina Ostrowice w województwie zachodniopomorskim w powiecie drawskim. Za długi. Do likwidacji gminy wystarczył dług 47 milionów złotych. Była gmina Ostrowice, są długi, gmina zniknie (długi nie znikną). Tu jeszcze tragedii nie ma, bo gmina zostanie rozdziobana przed dwie inne, polskie gminy.
Memento mori: dług Polski
Wiedzy o tym, jaki jest faktyczny stan finansów państwa polskiego, nie ma nikt. Jest tyle papierów, jest tak namącone, istnieje tyle interpretacji prawa podatkowego, przepisy finansowe są tak pokrętnie skonstruowane, że oficjalnie długu Polski nie jest w stanie podać nikt (spróbujcie odpowiedzieć na to pytanie szukając odpowiedzi w internecie – miłej zabawy). Na pewno Polska zadłużona jest na ponad bilion złotych*. O przekroczeniu tego progu mówiło się jakieś 5-6 lat temu.
Do tego pozadłużane są gminy, miasta**… Ile tego będzie naprawdę?
Teraz pytanie najistotniejsze – u kogo mamy te długi?
I przestroga. Zwłaszcza dla Wrocławia, Szczecina, Gdańska, Zielonej Góry, Opola, Zabrza, Gliwic czy Olsztyna (jeśli nie wiecie dlaczego głównie dla tych miast – zerknijcie z łaski swojej na polityczną mapę Europy z 1938 roku). A co będzie, jeśli właścicielami tych długów są Niemcy?
Roman Zieliński, fot. zyd liczacy pieniadze dom i ogrod, wyszperane.pl, blox.pl
* Dla porównania – budżet Polski w 2018 roku miał w założeniu wynieść 356 miliardów złotych przychodu.
** Dług samego Wrocławia to około 3 miliardy złotych, do tego na kolejne niemal 2 miliardy zadłużone są wrocławskie spółki miejskie.
</section>