Gdy pół roku temu na Fanie mieliśmy polewkę z rankingu FIFA, z którego wynikało, że Polska to futbolowa potęga, to grono święcie oburzonych próbowało z nas szydzić. Jakby kpina nie była podstawową zasadą naszych tekstów.
Teraz podczas sprawdzianu zwanego mistrzostwami świata przyszło się nam zmierzyć z rzeczywistością. Jakże brutalną wobec notowań FIFA. Pobudka nastąpi gdzieś w trzeciej dziesiątce, a i tak już niedługo ta trzecia dziesiątka będzie miłym wspomnieniem.
Faktyczne miejsce polskiego futbolu tak naprawdę pokazały ubiegłoroczne rozgrywki o europejskie puchary. Gdy się zaczynały, to polskich drużyn w nich już nie było. Jedni odpadli w eliminacjach, inni w eliminacjach do eliminacji.
Dlaczego tak jest?
Ano dlatego, że polska piłka od strony organizacyjnej jest opanowana przez takich samych „mistrzów świata” jak nasi kadrowicze. Mistrz jeden z drugim, jak się dorwie do posadki menadżera, to skrobie na lewo te swoje złotówki ściągając zagraniczne barachło jako towar pierwszego sortu i potem zamiast ogrywania się młodych Polaków w polskiej lidze mamy do czynienia z portugalskimi rentierami, serbskimi kombinatorami i Ukraińcami na saksach. Polacy to sobie mogą pograć w lidze trzeciej. Tylko nieliczne kluby inwestują w polską młodzież. „Taniej”, a tak naprawdę lepiej dla kieszeni menadżerów i decydentów polskiego futbolu jest ściągać grajków udających piłkarzy zza granicy. Czego najlepszy dowód stanowi ostatnio reprezentujący Śląsk (bo trudno to określić mianem „grający w Śląsku”, jako że on nie grał, tylko pozorował grę) Sito Riera.
W jakich to futbolowych firmach grają teraz te Plaki, Dudy, Gecowy, Gawisze, Moulungi które za ciężkie pieniądze miały zbawić Śląsk?
Stado
Jeśli ktoś myśli, że problem dotyczy tylko Śląska, to proszę popatrzeć na składy innych drużyn ekstraklasowych. Wszyscy mają mnóstwo obcych. Wiosna 2018: Wisła Płock 5, Pogoń Szczecin 5, Zagłębie Lubin 6, Górnik Zabrze 7, Sandecja Nowy Sącz 9, Śląsk Wrocław 10, Arka Gdynia 10, Jagiellonia Białystok 11, Piast Gliwice 12, Cracovia 13, Amica Poznań 14, Lechia Gdańsk 14, Legia Warszawa 14, Termalika BrukBet Nieciecza 15, Korona Kielce 16, Wisła Kraków 16. W sumie polskie kluby opłacały wiosną tego roku 177 obcokrajowców. Ilu z nich naprawdę coś wniosło? 20? 30? Reszta to piłkarski chłam udający futbolistów za nasze pieniądze i blokujący Polakom miejsce do gry, czyli przeszkadzający w zdobywaniu doświadczenia.
Te dane porażają zwłaszcza w przypadkach Lechii i Termaliki. Mnóstwo grajków zza granicy, a efekt żaden. W II lidze (zwanej ligą pierwszą) Chojniczanka występująca w wyłącznie polskim składzie niemal nie uzyskała awansu, a w Olimpii Grudziądz, która spadła, w zakończonym sezonie przewinęło się aż 12 zagranicznych grajków.
W czasie gdy te orły futbolu zaliczały kolejne występy w polskiej ekstraklasie, młodzi polscy piłkarze dowiadywali się, że nie są godni reprezentować swoich klubów i muszą się jeszcze wiele uczyć by dorównać od tych Gawiszów i Moulungów.
Dalekosiężnym efektem takiego podejścia do zawodowej piłki jest to, jak wygląda kadra. W zasadzie to i tak cud, że nasze orły zagrały w tych mistrzostwach.
Andrzej P, RZ, fot. pl.pronterest.com
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl