Śląsk wygrał w Gdyni z Arką 1-0 kończąc sezon oraz okres meczów o pietruszkę. Śląsk wystąpił z rezerwowym Wrąblem i młodzieżowcami Pałaszewskim oraz Łuczakiem w wyjściowym składzie, co daje nadzieję, że w klubie będzie trzymany kurs na normalność. Łuczak odpłacił się już w 47 sekundzie gry zdobyciem bramki, która pozwoliła w I połowie grać Śląskowi z kontry. Swoją szansę dostali również kolejni młodzieżowcy Łyszczarz i Bergier.
Czy Śląsk wygrał zasłużenie? Wizualnie – nie. Ale miał szczęście. Wyrównująca bramka doskonale nam znanego Tadeusza Sochy padła z niedużego spalonego, ale sędzia się nie pomylił. Choć mógł.
Dzięki temu zwycięstwu Śląsk w sezonie 2017/18 zanotował aż dwie wygrane na wyjazdach. A tak już bez szyderstwa, to na razie WKS zostaje mistrzem dodatkowej serii, w której wygrał 6 na siedem spotkań, a jedno zremisował. Krytycy trenera Pawłowskiego – do dzieła, bo coś zaburzyło waszą rzeczywistość.
Fani Arki byli ściągnięci na mecz jako na pojedynek pożegnalny dla ich kapitana i trenera, ale ważniejsze dla nich było bluzganie na Śląsk, które zaczęli jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. I leciały także po gwizdku ostatnim. Żeby nie było, że frustruje ich tylko Wrocław, to dodatkowo pobluzgali na Lechię, ale to chyba tamtejszy standard.
Oficjalnie podano ponad 6 tysięcy widzów. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z Lubina, gdzie na identycznym gabarytowo stadionie często jest „podobna” frekwencja, a ludzi jakoś dwa – trzy razy mniej.
RZ, fot. gol24.pl – zdjęcie kibiców Arki z zeszłorocznego finału Pucharu Polski
</section>