Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Duch Jana

 Śląsk przegrał w Poznaniu z Amiką 1-2. Był to inny mecz niż ten z Górnikiem Zabrze. Tym razem w pierwszej połowie Śląsk był zespołem… lepszym. Niestety, coś się stało w szatni. Albo uwierzyli, że mogą dowieźć remis bez maksymalnego wysiłku, albo odcięło im prąd. Bo po przerwie pojedynek toczył się niemal wyłącznie pod bramką Słowika. Choć obraz tej części meczu ratowało parę wyjść i w statystykach (strzały, strzały celne) tragedii nie było. Lecz ostatecznie wyszło jak wyszło, czyli do bani. Mimo, iż po stracie gola udało się (to chyba trafne określenie: udało się) wyrównać, jednak fatalny błąd naszego kolejnego ulubieńca – Augusto, który złamał linię spalonego, spowodował, że punkty zostały w Poznaniu.
Inni nasi ulubieńcy: Riera dwa fajne podania, jedno fatalne uderzenie, jedna próba sprawdzenia refleksu Słowika. Wyraźnie lepiej niż przeciętnie zagrał Tarasovs. Nie on był „ojcem” porażki, lecz jak gra Tarasovs, to zawsze coś jest nie tak. Na plus Robak. Za wreszcie strzelonego gola oraz za aktywną grę w poczynaniach defensywnych w I połowie.
Sumując spotkanie: dla oka ładniej niż ostatnio, ale jest wciąż to samo. Duch Jana Urbana, czyli co wyjazd to tragedia punktowa. Jak mamy przegrywać, to zamiast starymi prykami zza granicy, lepiej dać szansę swojej młodzieży i też przegrać.
Syberyjski mecz oglądało według organizatorów ponad 4 tysiące widzów, z tego 19 fanów Śląska z KKN-u z dwiema flagami.
RZ, AP, F-M, fot psychiatria.pl

Ceneo
							</section>