Gorzka to satysfakcja, gdy nagle wszyscy zauważają to, co my widzieliśmy już dawno, ale nie jest to rzecz fajna. Teraz każdy się zastanawia, czy Śląsk ma szansę zostać w lidze i jak poważne jest zagrożenie, że jednak nie uda się tej sztuki dokonać. A jeszcze parę tygodni temu wielu udowadniało, że pierwsza ósemka jest w naszym zasięgu. Ba, że jest niemal pewna.
Przyszedł czas na otrzeźwienie. Nie ma już mowy o ósemce, która została zadeklarowana jako cel minimum dla klubu. Nie ma już bajania o wysokich frekwencjach, co także było deklarowane. Nie ma także mowy o spokoju i luzie. Obecnie zaczyna się na serio mówić o możliwości degradacji. Co więcej, daje się słyszeć totalny defetyzm. Nie ma rozmów „co zrobić, żeby nie spaść”. Gadki na temat sytuacji Śląska zaczynają się od „to co, lecimy?”
Często jesteśmy sceptyczni, jednak w tym przypadku coś nam się wydaje, że do katastrofy nie dojdzie. Dlaczego? Bowiem personalnie drużyna Śląska nie jest gorsza niż Termalika i Sandecja. Ale nie tylko. Jest jeszcze jeden element. Szefostwo polskiej piłki nie jest skore pomagać bezdomnemu klubowi z Nowego Sącza czy wiejskiej ekipie biznesmena Krzysztofa Witkowskiego. Dlatego o kilka procent zwiększają się szanse Śląska. Szanse rosną, kiedy do tego dołożyć fakt, że wciąż mamy parę punktów przewagi, że w ostatnich meczach nasze orły zmierzą się z mniej zmotywowanymi średniakami (Wisła Płock i Korona Kielce), podczas gdy rywale za przeciwnika będą mieć walczącą o ósemkę Cracovię czy Wisłę Kraków. Zwłaszcza Sandecja ma fatalny terminarz trzech ostatnich spotkań.Wszystko i tak rozstrzygnie się w ostatnich siedmiu kolejkach, gdy słabiaki będą grać między sobą. Dlatego dość istotnym elementem układanki będzie to, czy u siebie zostanie rozegranych 3 czy 4 mecze. Na razie jesteśmy wśród „czwórkowiczów”. Na nasze szczęście zrezygnowano w tym sezonie z dzielenia punktów, zatem każdy punkt nadwyżki nad rywalami pozostanie punktem, a nie zostanie zredukowany o połowę.
Na naszą korzyść gra również to, że „chętnych” do awansu jest sześciu. Oprócz wyżej wymienionych także Pogoń Szczecin, Piast Gliwice i Lechia Gdańsk.
Najistotniejszym wydarzeniem ostatnich dni jest jednak to, że do świadomości wrocławian i wszystkich związanych ze Śląskiem dotarło, że jest fatalnie.
Bo jest. Ale wcześniej nikt tego nie zauważał, albo udawał, że nie widzi.
Andrzej P, RZ. fot. sport.dziennik.pl
</section>