Jeśli ktoś naiwnie myślał, że Unia Europejska to taka wielka organizacja, która ma nam zrobić dobrze, to po jasnych deklaracjach Adolfiny Merkelowej powinien już wiedzieć, że się mylił. Unia jest po to, by dobrze robić Niemcom.
Niemiecka komunistka zajmująca wciąż fotel Kanclerza Niemiec raczyła ostatnio wypowiedzieć się o dwóch sprawach, które sprowadzają się do jednego mianownika.
Po pierwsze Adolfina parę dni temu powiedziała głośno coś, o czym w Niemczech po cichu mówi się od lat. O stworzeniu „europejskiego wojska”. Nie bawiąc się w szczegóły i niuanse – chodzi o to, by Grek, Portugalczyk czy Polak wdziewając mundur był na rozkazy herr generała. Inaczej – polski mundur, z którego prędzej czy później zostałby usunięty orzełek, oznaczałby służbę w Buneswerze.
Po drugie Adolfina powiedziała o tym wprost, domagając się „ograniczenia suwerenności państw Unii”.
Znaczy się, dyktująca swoje warunki najsilniejsza europejska gospodarka skolonizuje resztę kontynentu.
Likwidacja państw narodowych i zastąpienia ich Wielką Europą pod zwierzchnictwem Niemiec to nic innego jak cele militarne II Wojny Światowej. Teraz środki oddziaływania się zmieniają, zamiast podboju militarnego mamy do czynienia z podbojem gospodarczym, lecz cel pozostaje ten sam.
Roman Zieliński, fot. twitter
</section>