Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Czuć krew

 65 kibiców Korony obejrzało remis 1-1 zespołu z Kielc we Wrocławiu z sektora gości. Na pewno swoje piętno odcisnęli bluzgając na Śląsk. W druga stronę też było sporo bluzgów.
To, że fani Korony byli nieliczni to jedno. Ale w ogóle trybuny świeciły pustkami. Wielcy optymiści twierdzą, że w sumie to nawet z półtora tysiąca można się było ich doliczyć. Oczywiście komunikat mówi , ze się rozmnożyli, ale do tego mnożenia już się powoli przyzwyczajamy nie tylko we Wrocławiu.
Czterech fanów Ferencvarosu z flagą wyraźnie poprawiło frekwencję na młynie.
Bardzo dobrze uczy Paweł Barylski. Powtórzył numer Tadka Pawłowskiego z wcześniejszej kadencji. Przypomnijmy, że Pawłowski usunął z zespołu Sebastiana Mile i to wstrząsnęło tak samym Milą jak i zespołem. Barylski poszedł na wojenkę z Celebanem i … chyba mu się udało zmotywować drużynę do walki. Niestety, tak ostro walczyli, że aż jeden z nich wyleciał z boiska i tu się dobra passa Barylskiego skończyła.
Śląsk przegrał z VAR-em. O ile jeszcze niezaliczonego gola na 2-0 można było faktycznie nie uznać, to wyrzucenie Cotry w 53 minucie spotkania było ewidentnym efektem płaczów komentatora telewizyjnego. Śląsk w 10 tylko się bronił, a sędzia chyba czuł, ze decyzja o osłabieniu zespołu była naciągana, bo przez parę minut po tej czerwienia ewidentnie gwizdał pod Śląsk. Tyle, że boczny jakoś nie podzielał poglądów głównego i gol wyrównujący padł po lekko wydumanym faulu Robaka przy polu karnym Śląska, a okres „lubienia” skończył się arbitrowi po 10 minutach.
W sumie po pięciu kolejnych porażkach na własnym boisku Śląsk wreszcie coś z meczu na Pilczycach zostawił dla siebie.
Na trybunach dało się odczuć zew krwi. Krwi trenera. To że parę osób mających chęć na objęcie stanowiska się pojawiło, to nie przypadek. Tu na zdjęciu Romuald Szukiełowicz.
red, fot PN

Ceneo
17+