Czar prysł jak bańka mydlana. Dzień po sławetnym laniu z Kolumbią nie widziałem już żadnego auta udekorowanego polskimi flagami. Przez cały pomeczowy poniedziałek przemknęły przed oczami dwa samochody z pokrowcami na lusterka – tyle zostało z euforii związanej z występami naszych żelusiów na boiskach w Rosji.
Prawdę powiedziawszy też się dałem złapać na optymistę, bo jakoś wydawało mi się, że grupa z taką potęgą futbolu jak Senegal w praktyce jest trzydrużynowa, zatem szansa na jej przejście jest całkiem spora. Jednak rację mieli ci, którzy uważają, że im więcej naszych skórokopów widać w telewizji przed turniejem, tym trzeba mieć mniejsze nadzieje na dłuższe ich oglądanie podczas rozgrywek. A ilość reklam z naszymi asami ostatnio porażała.
Oni mistrzami świata zostali w momencie wygrania eliminacji i to mistrzostwo skwapliwie wykorzystywali podpisując kolejne kontrakty reklamowe.
Mistrzem mistrzów w tym roku okazał się trenejro. Nawałka wręcz wyłazi z telewizora. Jeden z naszych redaktorów stwierdził, że z królem parówek to za daleko nie zajedziemy, bo wzorem skórokopów chłop myśląc „mistrzostwa” przed oczami widział rosnącą liczbę zer na koncie. Niniejszym składam koledze Krzyśkowi wyrazy uznania za spostrzegawczość, bo on z tym telewizyjnym Nawałką wiercił dziurę w brzuchu od kilku miesięcy.
Daleki jestem od ustawiania składu siedząc przed telewizorem. Nie posiadam wiedzy, która dostępna jest tylko najbliższemu otoczeniu kadrowiczów. To trener wie, albo przynajmniej – powinien wiedzieć, że któregoś z jego asów strzyka pod lewą łopatką, inny siedzi w żałobie, bo mu zdechł ukochany chomik, a trzeci zamiast o meczu myśli o swojej ladacznicy, wokół której ostatnio kręcił się czyściciel basenów. Ale naprawdę wiele osób mówiło/ zwracało uwagę/ zadawało pytanie w jakim to ważnym meczu ostatnio Szczęsny udowodnił, że nazwisko ma nieprzypadkowe?
No i sprawdziło się. W konfrontacji z Senegalem Szczęsny stał się jednym z ojców murzyńskiego święta, z Kolumbią odnotował 3 wpuszczone gole przy 3 strzałach na bramkę, jakie oddali rywale.
I tak oto po raz kolejny kaktus rzeczywistości szybko przytulił się do napompowanego balona rozbudzonych nadziei Polaków. Dla nas wielki turniej w Rosji trwał pięć dni. Zaczął się we wtorek o 17:00, skończył w niedzielę trochę po 21, gdy żelusie straciły drugiego gola z Kolumbijczykami.
Roman Zieliński, fot. best.friends.by
PS Nie przewidzieli? https://businessinsider.com.pl/media/reklama/polscy-pilkarze-w-reklamach-po-mundialu-w-rosji/8mz7zl2