Śląsk zaskoczył. Pozytywnie. Remis w Gdańsku przed meczem wielu z nas wzięłoby w ciemno. Tymczasem po ostatnim gwizdku czuć niedosyt z polubownego 1-1.
W pierwszej połowie, jeszcze wyrównanej, najskuteczniejszym grajkiem Lechii był sędzia Marciniak. Trzy decyzje, trzy kontrowersyjne decyzje i wszystkie na niekorzyść Śląska. Przy pierwszym karnym dla Lechii był teatr, przy drugim karnym dla Lechii był faul przed linią, przy nieuznanym golu dla Śląska arbiter dopatrzył się za wysoko podniesionej nogi.
W II połowie stroną dominującą był Śląsk i z remisu bardziej niż wrocławianie powinni być zadowoleni miejscowi.
Przynajmniej do soboty Śląsk będzie liderem.
RZ, fot. NI-FO
</section>