Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Wymiana

 PZPN dzięki paru zabiegom reklamowym oraz serii niezłych wyników ekipy Nawałki, właśnie wymienił sobie publikę na meczach swojej kadry. Mecz z Czarnogórcami zaowocował całostadionową oprawą. Najprostszą z najprostszych. U góry na biało, u dołu na czerwono, bez żadnych skomplikowań. Wynajęci faceci za związkowe pieniądze rozłożyli folie nie musząc przy okazji myśleć i mieliśmy oprawę PZPN-owską. Po meczu pojawiło się sponsorowane konfetti i takowe pokazy pseudopirotechniczne.
Publika na meczach kadry jaka jest każdy widzi*. Pikol przychodzi na mecz, żąda bramek i zwycięstw, przynajmniej ostatnio bramki i zwycięstwa dostaje, to czasem skłonny jest nawet pokrzyczeć. Bywa, że krzyczy samoistnie.
Swoją drogą to ciekawe, że PZPN jeszcze nie zatrudnił zawodowych zapiewajłów. Daliby 10 chłopom megafony i wypisany zestaw pożądanych piosenek i można by dzięki 10 kieszonkowym wypłatom zrobić to, co za pomocą nagłośnienia udało się zrobić na siatkówce. Czyli nakłonić pikoli do śpiewania częściej niż dorywczo.

Wiecznym malkontentom – powyższy artykuł nie jest „żaleniem się”, nie tylko dlatego, że trybuny stadionu podczas spotkań organizowanych przez PZPN już dawno przestały być obiektem naszego frasunku, za to są przedmiotem obserwacji socjologicznych. Te słowa są zwykłym stwierdzenie faktów.
Jest jeden niesamowity plus tego zapełniania stadionów kilkudziesięcioma tysiącami pikoli. Te pikole ubierają się na biało – czerwono, wymachują biało – czerwonymi flagami, mają biało – czerwone szaliki z napisem „Polska” i czasami jeszcze się drą „Polska, Polska”, co w oczach i uszach spedalonych tęczownisiów jest obrazkiem i okrzykiem wyjątkowo ksenofobicznym, wręcz faszystowskim. A na pewno moherowo – narodowym.

Jeszcze w miarę ciekawie być potrafi wówczas, gdy ekipa PZPN-u wybiera się na mecz organizowany przez inne federacje (mówiąc prościej – na wyjazdach). I właśnie mecz z Czarnogórcami spowodował, że teraz lubiący ten klimat będą mogli się pofatygować do Rosji.
RZ, BZ, fot. sportowefakty.pl

* O kompletnie pustym sektorze wzdłuż linii bocznej na Stadionie Narodowym w Warszawie przez pierwsze minuty II połowy świadczącym o totalnej olewce tamtejszej publiki, swoje już na Fanie napisaliśmy.

Informacja dla Czytelników Fana: aktualnie na fejsbuku jesteśmy zbanowani, zatem przez ten portal na bieżąco strony obserwować nie można.

Ceneo
							</section>