Z niekłamaną satysfakcją przyglądamy się reakcji lewactwa na „akcję bilbordową”, w której w całej Polsce wystawiane są plakaty ukazujące patologię polskiego sądownictwa. Wycie, kwik, skowyt, pełne oburzenia głosy… sami nakręcają koniunkturę na przyglądanie się tym bilbordom.
Generalnie jesteśmy za wszystkimi ruchami, które mogą spowodować zmiany w wymiarze sprawiedliwości, bo z takimi sądami jakie są nam dane obecnie, daleko w kierunku normalności nie zajedziemy.
Nie dało się skazać za promowanie faszyzmu? To się ukarało za „używanie czasowników modalnych” oraz „powielanie stereotypów”.
Za spalenie kukły można dać wyrok wyższy, niż za opluwanie i hańbienie naszych symboli narodowych.
Polski (na pewno polski?) sąd w osobie sędziego Pawła Chodkowskiego (fot. poniżej) chronił zbrodniarza wojennego Zygmunta Baumana. Ten sam sąd odrzucił wszystkie wnioski dowodowe obrony oskarżonych za protestowanie przeciwko temu zbrodniarzowi.
Ale ten sam aparat sprawiedliwości potrafi być łaskawy. Jak prezydent Wrocławia Rafał D. zniszczył służbowy samochód wyjeżdżając pod tramwaj z drogi, którą nie wolno jeździć, to motorniczy był na kilkunastodniowym zwolnieniu. Normalnie w takich przypadkach sprawa ląduje w sądzie z urzędu. Tym razem prokuratora nie dopatrzyła się powodów, dla których książę z Mikstatu miałby stawać przed obliczem Temidy. Skończyło się na mandacie.
To tylko Wrocław i tylko niektóre sprawy zahaczające o politykę. Ten sam Wrocław, w którym sędzia jumał elektronikę w Koronie.
Sądownictwo jest tym elementem życia społecznego, które blokuje wszelkie zmiany w Polsce. I co z tego, że posłanka Sawicka robiła wał prywatyzacyjny na spora skalę? Sędzia uznał to za nic nie znaczącą pierdółkę. To samo będzie, jeśli przed oblicze Temidy trafią gagatki wyprowadzające z Polski miliardy złotych. Czy tam miliardy euro. Nawet, jeśli dowody będą tak widoczne, jak delegacja ciągnąca samolot OLT na lotnisku. Albo tak ukryte, jak nieistniejąca kopalnie kupione od Murzynów w Afryce, co spowodowało straty KGHM obliczane na 100 milionów dolarów.
Kasa zniknęła, winnych wszyscy znają, a ludzie z tzw. wymiaru sprawiedliwości udają idiotów.
W każdym mieście, w każdej gminie krąży całe mnóstwo opowiastek o kryciu przez mafiozów w togach wielkich „prywatyzatorów” i pomniejszych cwaniaczków w białych kołnierzykach.
Dlatego fajnie wygląda kwik ryjów odrywanych od koryta.
Gorsza replika Bolka
Bilbordy nie tylko miały pokazać społeczeństwu sędziowskie wałki. Miały również wywrzeć nacisk jednej frakcji PiS, tej dążącej do zmian, na drugą, prezydencką, dążącą do uniezależnienia się od Kaczyńskiego. To widzi każdy troszkę lepiej zorientowany w rodzimej polityce.
To wywieranie nacisku świadczy z kolei o tym, że rozdźwięk między obozem prezydenckim a kierownictwem PiS jest dość silny.
Kaczor, co by o nim nie powiedzieć, dąży do zmian w Polsce. Czyt jest narodowcem – tu można mieć wątpliwości, a przynajmniej skrajni narodowcy twierdzą, że mu do tego daleko. Natomiast niewątpliwie jest socjalistą, zatem program PiS można określić jako pół-narodowosocjalistyczny. Co zalatuje chichotem historii.
Na pewno jego reforma sądownictwa ma się przysłużyć rozbiciu mafijnej struktury rozkradającej Polskę.
Na opór trafił w najmniej spodziewanym miejscu – w pałacu prezydenckim. Duda odwalił numer wywracający całą strategię dochodzenia do zmian w naszym kraju.Jakie są motywy Dudusia?
Na pewno postraszyli go totalniacy tym, że za Trybunał Konstytucyjny postawią go pod Trybunał Stanu.
Na pewno przestraszył się lipcowych protestów z tupiącymi w barierki. Podobne były początki demonstracji w Rumunii i Bułgarii. Tam podobne protesty zmiotły tamtejsze rządy.
Na pewno nagadali mu swoich mądrości kukizowcy, bo tuż po rozmowie z nimi powstał jego projekt 3/5.
Na pewno coś mu obiecała Merkel, bo tuż po jej telefonie zapowiedział zawetowanie ustaw.
Na pewno o paru czynnikach nie wiemy, i prawdopodobnie o części z nich nie dowiemy się nigdy.
Natomiast na pewno w głowie Dudusia zalęgła się myśl o zdradzie.
Duduś fantastycznie gada, lecz, niestety, jest robiony miękką fają. Nie to co Macierewicz, mający gdzieś opinie ludzi, którzy się z nim nie zgadzają.
W którą stronę Duduś pokieruje Polskę okaże się na dniach, gdy światło dzienne ujrzą jego projekty ustaw o sądownictwie.
Osobiście wątpię, by te propozycje okazały się takie, którymi można zmienić to, co w polskich sądach jest najgorsze.
Obym się pomylił
Roman Zieliński. Krzysztof P, fot. tematy, wroclawianie,info, nienamojenerwy.pl
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.
</section>