Zmieniła się Polska na przestrzeni ostatnich paru lat. Nie ma już odgórnego przyzwolenia dla złodziejstwa w białych kołnierzykach, nie ma naśmiewania się przedstawicieli władzy z patriotyzmu i bezkarnego bezczeszczenia narodowych barw oraz symboli przez pseudointelektualistów.
Zaczęto czcić Pileckiego zamiast opluwającego polskość Grossa. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych to jest poważne, polskie święto, a nie impreza na której „faszyści idą czcić faszystów”, jak to opisano w 2011 roku na łamach szmatławca będącego Głosem Tel Awiwu dla osób polskojęzycznych. O Bolku już oficjalnie mówi się „Bolek”, od 1 października zabrane zostaną pieniądze SB-kom, którzy przecież służyli obcemu mocarstwu, a nie Polsce. A „męczenników prywatyzacji” Balcerowicza, Lewandowskiego i tym podobnych Bonich pokazuje się jako winnych rozkradzenia majątku narodowego, a nie jako zbawicieli narodu, co było normą jeszcze do niedawna.
Wielu doszło do wniosku, że po zmianie władzy ze złodziejskiej PO na PiS Polska nam znormalniała i już nie trzeba nic w niej zmieniać. Ci, którzy uważają, że zmieniło się na gorsze (dla nich pewni tak) chodzą sobie na demonstracje KODomitów i innych genderystów, które to demonstracje obchodzą tylko ich samych.
Z tymi myślącymi, że wszystko jest już pozałatwiane jest problem. Najwyraźniej nie dostrzegają, że zmiany są jeszcze zbyt płytkie, że jest wiele obszarów naszej rzeczywistości, które trzeba zmienić, by Polska zrzuciła z siebie pozostałości po komunie typu sowieckiego i nowe naleciałości płynące do nas z Zachodu.
Daty 17 września i 13 grudnia, a w zasadzie stosunek społeczeństwa do tajemnic, które kryją się pod tymi datami są świetnym odwzorowaniem naszego aktualnego stanu emocjonalnego. Państwo dostrzegło te daty, więc my nie musimy już nic robić by je upamiętniać i by były przestrogą dla kolejnych pokoleń Polaków.
Polakom się już nie chce walczyć, bo zdaje się nam, że już wywalczyliśmy.
Otóż nie. Przed nami jeszcze długa droga do tego, by Polska taka, o jakiej marzyły pokolenia. Jaka? Taka o jakiej mówił podczas manifestacji 17 września 2017 Jacek Międlar. Niestety, mówił do niewielu. A jeszcze niedawno, za rządów PO, na wrocławskie manifestacje czy to 17 września (rocznica napaści w 1939 roku sowietów na Polskę) czy na 13 grudnia (rocznica wypowiedzenia wojny Polakom przez tak zwane polskie władze z nadania sowieckiego w roku 1981) ściągały tłumy.
Przemówienie, jakże emocjonalne, Jacka Międlara, pokazujące kto jest kim w naszym kraju wysłuchać naprawdę warto. Można je zobaczyć tutaj (drugi i trzeci filmik w tym materiale):
http://wprawo.pl/2017/09/18/wielka-polska-musi-wyrosnac-sposrod-nas-wazne-i-mocne-slowa-podczas-obchodow-78-rocznicy-sowieckiej-agresji-na-polske-wideo/
Roman Zieliński, fot. wroclawianie.info, zdjęcie przedstawiające jedną z manifestacji z roku 2012.
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.
</section>