Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Tłusty punkt widzenia

maxresdefault Poniższy tekst jest dwutorowy. Wycieczka do Łodzi to jedno, a druga warstwa tekstowa pokazuje hipokryzję obecnych elit dziennikarskich.
Obie rzeczy się na siebie nakładają, zatem powstał poniższy artykuł.
Zupełnie przypadkowy wyjazd do Łodzi postanowiłem zaliczyć pociągiem. Rzadko ostatnio podróżuję tym środkiem transportu, pewnie dlatego łatwiej było o garść spostrzeżeń, bo kontrastują one ze wspomnieniami.
Dworzec nad ranem zawalony Ukraińcami. Pociąg już nie, pewnie dlatego, że IC jednak jest droższy od regionalnych, ale o tym dowiedziałem się wracając. Pociąg elegancki, konduktorka mogłaby robić sesje zdjęciowe na okładkę Playboya, na wszechobecnych ekranach pokazywana między innymi aktualna szybkość składu (do 124 km/h)… Nie te same koleje co jeszcze 20 lat temu.
Na stacji Kaliskiej też wszystko wygląda inaczej, wszakże infrastruktura kolejowa również dostała pozytywnego kopa. Ale… Na dworcu jest taka niby knajpka i już było śmiesznie. Pod stołem łaził sobie gołąb. To nic, po chwili okazało się, że to, co w pierwszej chwili wziąłem za ozdobę, czyli kolejne ptaszydło na stoliku, poruszyło się łypiąc na mnie okiem…
arch allegroW samej Łodzi podobnie jak we Wrocławiu, język zza wschodu niemal wszechobecny. No i te czapki… Aż sześciu widzianych przeze mnie osobników defilowało w czapkach Barcelony. MU też widziany, ale ta Barcelona, jak w Katalonii w dniu meczu…
Na przystanku tramwajowym „Centrum Piotrkowska” osobliwy obrazek. Wlepki ŁKS-u i śmieszny chłopak, mikry dość, w charakterystycznej czapce uszatce, bardzo nerwowo się rozglądający, drapiący zapamiętale te wlepki. W jego oczach chyba byłem ŁKS-iakiem, bo gdy nasz wzrok się spotkał, stał się jeszcze bardziej nerwowy, aż uciekł do odjeżdżającej „ósemki”.
Stadion ŁKS-u wygląda już zupełnie inaczej, niż wówczas, gdy byliśmy na nim po raz ostatni w grudniu 2011 roku. Nowy, ale jakiś taki niedokończony jest obecnie. Jakby 3/4 stadionu jeszcze nie wybudowano.
Jazda z powrotem to był dopiero kabaret. Patrząc na pasażerów zastanawiałem się, czy jeszcze jestem w Polsce, czy już na Ukrainie. No tak, pociąg regionalny jest sporo tańczy niż IC.
Tańszy, to i jazda z przygodami.
– W Ostrowie Wielkopolskim przesiadka na zastępczy autobus – poinformowała konduktorka. Już nie tak efektowna jak ta z IC.
Ten odcinek Ostrów Wielkopolski – Grabowno Wielkie to hicior z dwóch powodów. Po pierwsze szofer autobusu to… Ukrainiec. Jazda drogami, jakimi już w życiu jechać mi dane nie będzie… jakiś „piąty sort odśnieżania”. A ten Ukrainiec doskonale wiedział gdzie skręcić w jeszcze podlejszą ni to drogę, ni klepisko, by dojechać do kolejnego dworca. Swoją drogą przy takiej znajomości terenu… jak się rozpoczną rozruchy polsko – ukraińskie gość będzie kopalnią wiedzy z topografii tamtych terenów. I wszędzie te ukraińskie mordy. Pasażerowie, odprowadzający, wychodzący na przywitanie…
Po drugie – widać gołym okiem, że mówienie o wycince drzew ma swoje uzasadnienie w rzeczywistości.
Koniec wycieczki musiał się odwlec, bo w Borowie Oleśnickiej coś na PKP zaszwankowało i dodatkowe pół godzinki postoju…
To był raport z drogi. A teraz akcja kończąca dzionek:
21:50 program „W tyle wizji” na TVP Info, a tam nasz „ulubiony” dziennikarz „prawicowy”, czyli Łukasz Warzecha (fotka poniżej). Jednym z omawianych tematów był niekontrolowany napływ Ukraińców, co Warzecha skwitował stwierdzeniem, że on jest zadowolony, albowiem zamiast dziczy z Afryki i Azji są w Polsce Ukraińcy.
tel republikaNo to ja mam dowód na to, że Warzecha to kłamca.
To znaczy, mam pewność, że mam dowód, bo samego dowodu nie udało się zrealizować. Trzeba by się było dodzwonić do programu i zadać na wizji Warzesze proste pytanie:
– Czy gdy do władzy dojdzie prawicowa ekstrema to czy szanowny redaktor będzie zadowolony, gdy pójdzie do pierdla na rok lub pięć lat?
Spodziewana odpowiedź: „nie”.
To byłoby dowodem, ponieważ powinien być zadowolony, gdyż zamiast na rok/5 lat puszki mógłby się załapać na dożywocie. Albo na tortury.
Już tłumaczę o co chodzi.
Warzecha jest zadowolony z tego, że Polska nie zaliczyła wielkiego zła w postaci zalewu Murzynami i Arabami. I zło mniejsze, czyli zalew Ukraińców już mu nie przeszkadza. Wręcz uważa, że zatrudnianie Ukraińców jest niezłe, bo pracodawcy mają większy wybór dobierając sobie tańszych pracowników.
No to jak zamiast wylądować na torturach lub dożywociu (zło większe) dostanie za zdradę stanu zaledwie rok/pięć lat (zło mniejsze), to powinien być dokładnie tak samo zadowolony, jak z tych Ukraińców.
Panie Warzecha. 50 lat temu na Zachodzie też nie widziano problemu z Algierczykami we Francji, z Hindusami w Wielkiej Brytanii, z Turkami w Niemczech…
Zwykły obywatel, żyjący swoimi codziennymi problemami może nie widzieć porównań, nie dostrzegać dalekosiężnych skutków decyzji podejmowanych obecnie przez nasze władze, ale dla osoby, która żyje z oceniania rzeczywistości, taki brak umiejętności przewidywania jest karygodny. A nawet – zbrodniczy. I właśnie za to, czyli za promowanie zdrady stanu powinien pan być skazany. Na tortury lub dożywocie, albo w drodze łaski – na rok/pięć lat.
Łukasz Warzecha jest w tej osobliwej sytuacji, że akurat jemu przez najbliższe 10-15 lat nie grozi wylecenie z roboty z uwagi na to, że może go zastąpić Ukrainiec. Taka specyfika zawodu komentatora politycznego. Ile jest jeszcze takich zawodów? Prawnicy… i to chyba wszystko.
Powiedzmy wprost: Warzecha ma gdzieś zwykłych Polaków, patrzy na świat ze swojego, tłustego punktu widzenia. I śmie nas pouczać, jak to my mamy żyć i kogo lubić.
Roman Zieliński, fot. maxresdefault, archiwum allegro, telewizja republika

Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.

Ceneo
							</section>