Brytyjczycy wpuścili na swoje terytorium tysiące aktywistów islamskich i dziesiątki terrorystów. Też islamskich. Ale potrafili się mężnie przeciwstawić, gdy do ich kraju wybrał się ksiądz Jacek Międlar. Tak, tak – były ksiądz, lecz jak się go słucha, to czuć wyraźnie, że bardziej odnosi się do Boga niż znakomita większość księży.
Międlara zatrzymano na lotnisku, gdy zmierzał na antymuzułmańską demonstrację, która została zaplanowana w Birmingham, a organizowana przez Britain First. Według mediów innymi polskimi uczestnikami demonstracji mieli być znana aktywistka antymuzułmańska Miriam Shaded oraz doskonale znany z łamów Fana Piotr Rybak, który dwa lata temu na wrocławskim Rynku spalił kukłę żyda.
Angole swoją decyzję umotywowali tym, że „Brytyjski Minister Spraw Wewnętrznych ma uprawnienia do zablokowania wjazdu danej osoby, jeśli uważa, że jej obecność w Wielkiej Brytanii nie służy dobru publicznemu”.
Islamista służy, więc się go wpuszcza. Polak, który pokazuje, gdzie tkwi zagrożenie nie służy dobru publicznemu.
No to im ubogacający dobro publiczne wybuchają na koncertach, odcinają głowy żołnierzom na środku ulicy, wjeżdżają w tłum samochodami, ganiają z maczetami na ulicach. A katolickiego terrorystę medialnego zatrzymuje się na lotnisku.
Roman Zieliński, fot. natemat.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl