Mam żal do redakcji oraz do wyrobionych politycznie Czytelników Fana o brak uwypuklenia jednego aspektu w tej całej „walce o wolne sądy”. Dlaczego w cudzysłowie, o tym pod koniec wypowiedzi. Otóż decydującym czynnikiem wpływającym na postawę Prezydenta Andrzeja Dudy była jego długa rozmowa telefoniczna z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Odbyła się ona 18 lipca. I jeszcze tego samego dnia prezydent zdystansował się do projektu reform w sądownictwie, stwierdzając, że jego warunkiem będzie przyjmowanie wniosków personalnych w Krajowej Radzie Sądownictwa przez 3/5 Sejmu.
Jeśli był jakiś dil lub nacisk, a wiele na to wskazuje, to właśnie został zawarty (dil), albo wywarty (nacisk) w tym momencie.
Niezależny od politycznych gierek z prezydentem był wpływ ze strony Niemiec na destabilizację na polskich ulicach. Jaki był wielki można się jedynie domyślać. Wszakże od momentu zmiany rządów w Polsce Niemcy zaczęły tracić kontrolę nad naszą gospodarką. A od ogłoszenia idei trójmorza i pierwszych kroków realizujących tę politykę, na dodatek wspartych twardymi deklaracjami z USA, Polska stała się dla Niemiec poważnym rywalem na politycznej i gospodarczej mapie Europy Środkowej. Od wizyty Trumpa w Polsce, nasz kraj stał się poważnym, bardzo realnym zagrożeniem dla dotychczasowych interesów Berlina. Pomysły położenia gazociągu z północy na południe Europy przez Polskę oraz utworzenia autostrady Via Carpatia (stary projekt, sprzed 10 lat, lecz teraz zaczęto mówić o nim na serio), musiały nie tylko zdenerwować Niemców, ale wręcz zmusić ich do działania. Zatem trudno jest uwierzyć, że nie maczali oni palców w „walce o wolne sądy”. Gdyby się dało zrobić aferę z czegokolwiek innego, to natychmiast znalazłyby się środki na rozkręcenie demonstracji „w obronie Puszczy Kampinoskiej” lub jakiejś absurdalnej sprawy, na przykład „obrony ronda Edwarda Gierka w Sosnowcu”.
Dla Niemców alternatywa jest taka, że albo utrzyma się rząd PiS-u ze skrzywieniem amerykańskim, i to będzie oznaczać konkretne straty ekonomiczne dla ekipy z Berlina, albo dla się jeszcze w Polsce coś zmienić. Najlepiej na PO, ale może to być ktokolwiek, kto zechce wrócić do tego, co było.
degrelle fot. kinomaniak.pl
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.