Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Szyderczy awans

revistacronopio comSą takie gesty, które pokazują rzeczywiste, choć skrywane intencje osób ich dokonujących. Czasem są one mimowolne, a czasem mają za zadanie pokazanie komuś „kto tu rządzi” lub „mamy cię w de…”.
Jak może się potoczyć kariera osoby piastującej jakieś stanowisko w firmie, gdy na jej odcinku dochodzi do katastrofy? Facet odpowiedzialny za sprzedaż a w firmie sprzedaży nie ma? Gorzej, cały dział sprzedaży pojechał w teren i nie wrócił?
Albo facet odpowiedzialny za jakość wyrobów, a codziennie przychodzi setki reklamacji?
Dyrektor szpitala, któremu 90% pacjentów umiera? Szef telewizji, która ma 10 widzów na krzyż?
Tacy ludzie lecą z roboty. To proste. To jedyne co takich gości może spotkać.
A co się dzieje, gdy szef bezpieczeństwa firmy wysyła kilkudziesięcioosobową delegację kierownictwa firmy, a ta ginie? Nawet, jeśli ginie w sposób jednoznacznie przypadkowy – powiedzmy autobus przygniata pojedynczy, spadający w naturalny sposób głaz. Albo wybuchła wyprzedzana właśnie cysterna.
Taki gość nie ma czego szukać w tej firmie. Tak po prostu jest.
Ale w historii najnowszej Polski jest dość dziwny przypadek. Otóż w rok po tym, jak samolot z Prezydentem zamiast na lotnisku wylądował do góry kołami i w częściach, szef jednostki ochraniającej w Polsce VIP-ów zamiast dymisji dostał… awans.
Nie, to nie jest żart. 14 miesięcy po Smoleńsku, 15 czerwca 2011 roku szef Biura Ochrony Rządu, generał – kurdupel gen. bryg. Marian Janicki został przez ówczesnego Prezydenta „Bula” Komorowskiego nominowany na stopień generała dywizji.
Dla lepszego uzmysłowienia sobie sytuacji: facet odpowiedzialny za życie i bezpieczeństwo najważniejszych osób w Polsce 14 miesięcy po tym, jak jego podopieczni poszli do piachu, został uhonorowany przez tego, który dzięki fizycznej eliminacji podopiecznych generała – kurdupla dorwał się do władzy.
Czy trzeba mocniejszego dowodu na to, że rządy PO były rządami sk…li?
Widać – trzeba. PO wciąż ma dość wysokie słupki poparcia społecznego.
Krzysztof P, fot. revistacronopio.com.

Ceneo
							</section>