Co można powiedzieć po meczu Wisła Płock – Śląsk 1-1? Debiut trenera Jana Urbana trzeba uznać za niezły. I nie jest to jakaś szydera, polewka czy kpina. „Jego” drużyna na tle Wisły Płock była naprawdę lepszym zespołem. Dużo lepszym. Teraz pozostaje pytanie, czy to Śląsk jest taki mocny, czy Wisła taka słaba.
To, że Morioka nie okazał się geniuszem i partolił sytuacje raz za razem oraz to, że nasze orły prowadząc 1-0 miały akcję czterech na dwóch i nie dali rady pogrążyć rywala – nie jest w mocy szkoleniowca, by wiele w tej materii zmienić. Po prostu nasze orły dały ciała na całej linii. I tak oto z ciężko wywalczonego 1-0 zrobiło się 1-1 w ostatniej akcji meczu. Co w zasadzie definitywnie kończy we Wrocławiu temat „pierwsza ósemka”.
Mecz rozegrano w arktycznych warunkach, ale to żadne usprawiedliwienie, bo zimno było jednym i drugim. Jeszcze o plusach: walka była. Pierwszy strzał Śląsk oddał w 58 sekundzie oraz miał przewagę w polu. I to by było tyle z pierwszej połowy. Druga – po minucie powinno być 1-1. Przewaga Śląska w polu była wyraźna, lecz (i tu trzeba przejść do minusów) skoro na 15 strzałów tylko 4 są celne, jeśli drużyna potrafi wywalczyć zaledwie 2 rzuty rożne, przy niesamowitej liczbie niecelnych podań… Do poprawy jest jeszcze dużo.
Cieszy gol Picha. Biliński okazał się… bardzo skutecznym obrońcą gospodarzy. Kamil to „klasa sama w sobie”. O Morioce już było. Nasz ulubiony Sito Riera ponownie pokazał, że jego jedyny atut to długie włosy. Ten gruziński Me..cośtam..szwili kilka razy pokazał, że sam potrafi ograć naszą obronę.
Z kibicowskiego punktu widzenia – mecz był żaden. Pikników z Płocka z trybun wygonił mróz, zatem frekwencja była porażająco niska. Na sektorze VIP zameldowała się grupa 19 osób z KKN-u.
Następny mecz w sobotę z Wisłą Kraków.
RZ, GND, F-M, fot. reuters
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.