Kiboli można bić. Co więcej, kiboli bić trzeba. A przede wszystkim represjonować. Karać na wszelkie możliwe sposoby. Wypisywać mandaty, spisywać, kierować sprawy do sądów za byle co. Specjalne spotkanie się odbyło przywódców politycznych z przedstawicielami komend wojewódzkich, na której przekazano taki komunikat…
No tak, ale to miało miejsce za rządów Platformy Obywatelskiej, to tak dla przypomnienia naszym Czytelnikom, bo niektórzy mają krótką pamięć.
Przez ówczesną władzę kibole mieli być represjonowani i byli represjonowani, dlatego, że w swojej masie byli sceptycznie nastawieni do tego, co nam serwował rząd PO, czyli brak wartości, w tym totalny brak polskiego patriotyzmu, relatywizm moralny, nachalne promowanie pedalstwa, poprawność polityczna. To był ich świat, nie nasz. I my o tym głośno mówiliśmy, dlatego byliśmy wrogami. Więc chciano nas zniszczyć.
Teraz oni
Gdy PO karała w różny sposób ludzi za to, że promowali hasło „Donald matole, twój rząd obalą kibole” miłośnicy PO nie tylko nie protestowali, lecz wręcz przyklaskiwali takim akcjom. A teraz zdziwienie. Rząd pisowski szuka rebeliantów sprzed sejmu. „O k… jak tak można”!!!
Posłowie PO i Nowoczesnej robią wielkie, zdziwione oczy, że mechanizm, który sami wypracowywali, teraz zadziałał na niekorzyść ich zwolenników. Są w szoku!
I bronią tych demonstrujących dopytując się „jak tak można, to stalinizm, to komuna”.
Jak nas ganiano, jak nas ścigano, to komuny im to nie przypominało.
Wojna o żołnierzy
Teraz PO i Nowoczesna walczy o tych, którzy przed miesiącem wzniecali rebelię pod gmachem sejmu. Interesująca jest ta walka o ludzi. Dotychczas PO i inni polityczni lewacy tymi „swoimi” się kompletnie nie interesowali. Najlepszy przykład – napuszczenie anarchistów na kiboli przy okazji Święta Niepodległości w latach 2010 i następnych. Politycy wojnę o narodową pamięć odpuścili, a kibole „zajęli się” anarchistami w całej Polsce. Anarchole teraz systematycznie dostają po łbach do tej pory, a tymczasem lewaccy politycy swoich „podwykonawców”, mają gdzieś.
Murzyny zrobiły swoje (a raczej miały zrobić, bo im się nie udało), teraz Murzyn może odejść. Panów polityków problemy Murzynów kompletnie nie obchodzą.
Czyżby teraz coś się zmieniło, że PO i .N zaciekle bronią kolejnych „podwykonawców”?
Zmieniły się dwie rzeczy
Po pierwsze – teraz pod gmachem sejmu to nie byli jacyś anonimowi dla nich anarchiści. To byli najbliżsi koledzy. Ostatnie ich odwody, najwierniejsi z wiernych. Koledzy w interesach. Jak się których położył udając trupa, to się okazało, że to Wojtuś z „Krytyki Politycznej” – takiego lewackiego syfu, co to swego czasu sprowadzał z Niemiec tamtejszych anarchistów do walki z polskimi narodowcami 11 listopada 2011. Inny osobnik, atakujący dziennikarza. jest „dziwnie podobny” do pracownika biura poselskiego.
A więc wśród poszukiwanych poprzez media (ich wizerunki zostały upublicznione) są najbliżsi współpracownicy sejmowych okupantów. Ale to nie jest jedyny powód, dla którego banda Schetyny i banda Petru bronią tych spod gmachu sejmu.
Zmiana druga – ważniejsza
Ci od okupowania sejmu zaczęli się bać o własne zady. Bowiem oprócz brania się za zadymiarzy z nielegalnej demonstracji ulicznej, obecna władza ma zamiar wziąć się za tych, którzy okupowali salę posiedzeń na Wiejskiej.
Schetyny, Pomaski, Nitrase, Petru, Lubnauery, Pichowicze i całe to tałatajstwo, co to za nasze pieniądze sobie urządziło piknik w miejscu pracy tak naprawdę walcząc „o prawa demonstrujących”, walczą o swoje zadki.
Roman Zieliński, fot, narodowyjawor.wordpress.com, paczaizm.pl
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.